Trzysta żetonów? O ile jego oferta była złodziejska, to ta przedstawiona przez pana Birle, określona musiała być już mianem bandyckiej. Mimo tego, Marcus pod adresem mężczyzny nie wypowiedział w tej sytuacji ani jednego niewłaściwego słowa. Zdołał zatrzymać je dla samego siebie, zamiast tego pozwalając sobie odpowiedzieć grzecznym uśmiechem. Grzecznym, a przy tym i sztucznym.
Wygląda na to, że łatwo skóry nie odda - przeszło mu przez myśl, kiedy zastanawiał się nad kolejną ofertą. Marcus doskonale wiedział, że obroża, choć wartościowa, nie będzie czymś łatwym do odsprzedania. Zbyt droga, aby szybko znaleźć kupca. Jeśli wraz z końcem przyjęcia będzie mu dane zabrać ją ze sobą, najpewniej zdecyduje się osobno sprzedać złoto, osobno natomiast kamienie. Znał kogoś, kto by mu za coś takiego odpowiednio zapłacił.
- 90 żetonów. - podbił stawkę. Nadal nie była to jednak duża suma. Podniósł ją jedynie o 20 żetonów, a więc o 100 galeonów. Birla wciąż mógł uzyskać więcej. A jeśli zaufać temu, co udało mu się zobaczyć przy pomocy własnych zdolności, to w grę wchodziło nawet i 170 żetonów, choć tyle zapłaciłby z wielkim bólem. Na więcej Flitwick pozwolić sobie nie mógł. Nawet mając za sobą Agnes Delacour z jej zasobną skrytką bankową.
Czy 850 galeonów było wystarczająco satysfakcjonujące?