- Jesteś pewien? - Zaproszenie do domu nieznajomej brzmiało jak nie do końca przemyślana decyzja, ale nie miała zamiaru oponować. Nie zajęłoby jej to pewnie dużo czasu, a miałaby pewność, że nie dopadnie jej przeziębienie, w sumie gra warta świeczki.
Fiery zjadła jakieś dwie kanapki, popiła je kawą i była najszczęśliwszym człowiekiem na świecie, nie potrzebowała już nic więcej. Mogła umierać, znaczy iść spać, ale to jak wreszcie uda jej się dotrzeć do domu.
Wina nie leżała po niczyjej stronie, przecież nie wlewał jej alkoholu do gardła, przynajmniej nie przypominała sobie nic takiego, sama zachowała się nieco nieodpowiedzialnie, jak na lwią opiekunkę. Z drugiej jednak strony i jej należało się coś od życia, nie mogła wiecznie myśleć o wszystkich innych, tylko nie o sobie. Szkoda, że niezbyt wiele pamiętała z tej nocy, podejrzewała jednak, że musiała być całkiem wesoła zważając na to, że wylądowała później w chlewie. Jeszcze nigdy dotychczas jej się to nie zdarzyło.
- Zapraszam, w każdy weekend na pewno będziemy występować, pewnie pomiędzy też. - Nie miała pojęcia jaki był ogólny plan na ten Londyn, ale zazwyczaj właśnie weekendami organizowali największe wydarzenia, wtedy większość ludzi miała wolne i mogła przyjść obejrzeć ich występy. Była to jedna z nielicznych rzeczy, która wychodziła Fiery, trafiła do cyrku wiele lat temu i przywykła do występowania, nauczyła się sporo od innych członków swojej rodziny. Była niemalże pewna, że Thomas nie pozna jej, gdy pojawi się na scenie. Różniła się wtedy bardzo od tej osoby, którą była na co dzień. Krzykliwe kostiumy, makijaż i ta cała otoczka, której normalnie jej brakowało. Jakby żyły w niej dwie osoby.
- Tak, chyba już możemy, nie sądzę, żebyśmy się mieli rozszczepić po tym odpoczynku. - W zasadzie to czuła się zdecydowanie lepiej niż po przebudzeniu. Posiłek dobrze jej zrobił, zaczynała się czuć naprawdę dobrze, może przydałby się jej jeszcze prysznic, bo Fiery wydawało się, że deszcz nie poradził sobie ze zmyciem z niej zapachu chlewu, ale to był mały szczegół.
Nim opuścili leśną chatkę, pozwoliła sobie jeszcze rzucić szybkie Chłoszczyść, aby po ich wizycie pozostało jak najmniej śladów. Mieszkańcy tego miejsca powinni się, aż tak bardzo nie zdenerwować na nieproszonych gości, może ich zapasy zostały nieco naruszone, jednak miała nadzieję, iż im wybaczą, bo naprawdę znaleźli się w ogromnej potrzebie.
Później opuścili to miejsce, skorzystała z oferty Thomasa, więc zahaczyła jeszcze o jego dom, aby zabrać ze sobą eliksir o którym wspominał, a później wreszcie teleportowała się do swoich braci.