Przez to, że zaproponował rozmowę stojącemu przy tym stole czarodziejowi, postanowił przez najbliższe parę chwil poczekać aż zakończy transakcję. Tym bardziej, że zaproponował mu porozmawianie na świeżym powietrzu. Dla niego stanowiło to również sposobność do szybkiego wypalenia papierosa zanim powróci do swojej towarzyszki. Goście zaczynali odchodzić od stołów, a to oznaczało, że niebawem znów ujrzy swoją towarzyszkę. Pierwszą osobą, na jaką padło jego przelotne spojrzenie, była Camille. Wszystko wskazywało na to, że będzie musiał zmienić swoje plany i odłożyć w czasie rozmowę z Hindusem.
— Obawiam się, że naszą rozmowę możemy być zmuszeni odwlec w czasie. Może nadarzy się ku temu sposobność, monsieur Birle. Zamierzam niebawem dołączyć do swojej towarzyszki. Pardon. — Nie brakowało powodów, przez które chciał zamienić z nim parę słów. Zależało mu na tym, aby dokonanie wymiany zegarka na żetony przebiegło w dyskretnej atmosferze. Od tego zależało jak bardzo będzie uchodzić za bogacza w rzeczywistości nim nie będąc.
— Prawdziwy hazard nie zawsze musi zawsze się odbywać przy stołach do gier. — Pozwolił sobie skomentować obserwowaną wymianę zdań i podejmowane przez pana Birle jak najkorzystniejszej dla siebie sumy za tak... niestandardowy przedmiot. Bycie jednym ze świadków tak intrygującej rozmowy dało mu chwilowy wgląd w notatki rzeczoznawcy, które mogą okazać się przydatne.
— Camille, kto wygrał? — Powrócił spojrzeniem swojej kuzynki, która jako jedna z pierwszych opuściła tamto pomieszczenie.