24.07.2024, 01:46 ✶
- Tak, śpiesz się powoli - pokiwał głową powtarzając jedno z mott przyświecających rozbrajaczom pułapek. Cóż tam jeszcze było o dokładności, ale szczerze mówiąc Thomas nie pamiętał wszystkich tych porzekadeł, bo i one nie za wiele wspólnego miały z faktyczną pracą. - Cóż, też by chciał, żebyśmy to my weszli do tej komnatym a nie nasze prapraprawnuki - zgodził się z Shafiqiem, co do tego, że pośpiech wskazany nie był ,ale też nie powinni być opieszali. Coś czuł ,że nad pułapkami spędzi bardzo dużo czasu, jak nie całość poza snem i posiłkami. Cóż nie zamierzał narzekać, dobrze wiedział jak istotne jest zbadanie mechanizmów przed ich rozbrajaniem.
- Być może dlatego byłą to jedynie forma teoretyczna, bo nikt nie chce tego testować. Sama już kwestia stworzenia świstoklików jest problematyczna, nie mówiąc o ich aktywacji - kwestia ta pewnie byłaby intrygująca, gdyby nie fakt, że pozostawiała pełno problemów i dziur w samym rozumowaniu, jeśli chodziło o bezpieczeństwo. - Jeśli zajdzie potrzeba to zostanę nieco dłużej, nie zostawię was bez pomocy z rozgrzebanymi pułapkami - zapewnił jeszcze, chcąc, żeby to było jasne. Fakt faktem ,ze wówczas by musieli wypracować nieco kompromisów, bo nie mógłby tutaj siedzieć cały czas, ale na coś by wpadli.
Ruszył za Cathalem, biorąc do reki swój kapelusz - zatrzymał się przed wyjściem na zewnątrz, nie lubił tego momentu wchodzenia na palące słońce. Będzie musiał pomyśleć czy nie uda mu się jakoś utrwalić na ubraniach zaklęcia chłodzącego, aby czuć się nieco bardziej komfortowo w tym rejonie świata. Bo mimo noszenia przewiewnych, lekkich ubrań, to czuł, jak promienie słoneczne chyba za cel wybrały sobie wyciśnięcie z niego całej wody w postaci potu.
- Zanotowane - dodał do siebie bardziej, żeby nie podpadać Alethei, cóż wolałby nie oberwać jakąś klątwą. Obserwował kolejnych przedstawianych mu członków ekipy - z tego co widział i rozumiał, to język wcale nie będzie barierą we współpracy, bo chyba jednak w obozowisku każdy posługiwał się angielskim.
- Wygląda na to, że jest to dość, żywo - stwierdził rozbawiony tym jak wszyscy latali i wydawali się być czym poddenerwowani.
- Pokażesz mi gdzie będę spać? Żebym mógł zostawić rzeczy i możemy rzucić okiem na wejście do grobowca - zapytał jeszcze Cathala, podejrzewał, że całą ekipę pozna bliżej w czasie kolacji, a pozostawała jeszcze kwestia rzeczonych pułapek. Chciał choćby przelotnie na nie zerknąć. Pchało go do rozwiązywania łamigłówek, każda potrafiła uczyć czegoś innego, nawet jeśli zdawały się być identyczne.