24.07.2024, 09:24 ✶
Z Laurencem przy stoliku, żegna Anthony'ego
Camille milczała, popijając wino. Słuchała tego, co Shafiq miał do powiedzenia, lecz nie wtrącała się gdy tłumaczył jej partnerowi zawiłości dyplomatyczno-związkowe. Uśmiechnęła się tylko lekko, kryjąc wykrzywienie warg za kieliszkiem. Całe szczęście, że zgubny wpływ alkoholu nie działał ani na jej ciało, ani na jej umysł, bo która to była lampka wina?
- Do zobaczenia, panie Shafiq - odprowadziła go wzrokiem. Nie dostrzegła zamieszania na parkiecie, zbytnio skupiona na dyplomacie. - Laurence, najdroższy, na nas też już chyba pora?
Zwróciła się do mężczyzny. Miło było, ale to był chyba czas na to, by również uciekali. Z jakiegoś powodu wszyscy zaczynali się zbierać i nie miała pojęcia, czy szli zobaczyć atrakcje, czy po prostu wracali do domu, oburzeni drinkami, ale ona czuła, że powoli zaczyna boleć ją głową. I to na pewno nie było wino, raczej ciśnienie i potrzeba snu.