24.07.2024, 11:55 ✶
– Ja pierdole, ale z Ciebie ignorant, Ty serio myślisz, że kostucha na koniu oznacza koniec życia? Ja pierdole, miałeś Ty chociaż jakiegoś jednego, jednego kurwa dobrego wróżbitę przed sobą? Opierdalałeś się na zajęciach z wróżbiarstwa czy o co chodzi? – wyśmiała go bezczelnie, zaraz po tym jednak ześlizgnęła się butem w bok tylko po to by usiąść na nim okrakiem i sięgnąć do ciasnej kieszeni jeansów z której wyciągnęła talię wysłużonych kart. Miały zszarzałe brudem kanty, zdawały się stare. Bardzo stare.
– Karty to dziwki i potrafią pokazać strasznie bolesne rzeczy. W chuj. Są bardziej zjebane niż ojciec. Niż babka grożąca Ci ścierą. Są bezwzględne i punktują wszystkie Twoje słabości, każdą kurwa jedną – mówiąc to zaczęła tasować, moszcząć się wygodnie na rzohisteryzowanym młodziku. Zastanawiające, czy ona też wyglądała tak żałośnie, gdy chciała raz po raz się zajebać? Wiedziała, że jest lekka, a on całkiem silny i pewnie mógłby ją całkiem łatwo zrzucić. Miała na to kilka trików w zanadrzu, ale był to raczej sztuczki po których jego ból istnienia mógłby nabrać Bardzo Realnych Kształtów.
– No dobra skarbie, to jak Ci na imię? Muszę powiedzieć kartom o kogo mi chodzi, a nie chcę opisywać Cię jako zasmarkanego przystojniaka z klifu. Chyba że chcesz. – Wyszczerzyła się paskudnie.
– Karty to dziwki i potrafią pokazać strasznie bolesne rzeczy. W chuj. Są bardziej zjebane niż ojciec. Niż babka grożąca Ci ścierą. Są bezwzględne i punktują wszystkie Twoje słabości, każdą kurwa jedną – mówiąc to zaczęła tasować, moszcząć się wygodnie na rzohisteryzowanym młodziku. Zastanawiające, czy ona też wyglądała tak żałośnie, gdy chciała raz po raz się zajebać? Wiedziała, że jest lekka, a on całkiem silny i pewnie mógłby ją całkiem łatwo zrzucić. Miała na to kilka trików w zanadrzu, ale był to raczej sztuczki po których jego ból istnienia mógłby nabrać Bardzo Realnych Kształtów.
– No dobra skarbie, to jak Ci na imię? Muszę powiedzieć kartom o kogo mi chodzi, a nie chcę opisywać Cię jako zasmarkanego przystojniaka z klifu. Chyba że chcesz. – Wyszczerzyła się paskudnie.