24.07.2024, 15:19 ✶
Charles jęknął lekko, gdy Millie usadowiła się na jego brzuchu, nie przez jej wagę, ale przez sam fakt bycia pokonanym (i nieustający ból istnienia). Uniósł ręce i położył je obok swojej głowy w geście ostatecznego pokonania. Nie był gotów na walkę, dlatego nie walczył, pozwalając dziewczynie robić z nim wszystko to, co tylko chciała.
- Wróżbiarstwo to strata czasu. - Zdołał wyrazić swoją opinię. - Jeśli mam umrzeć, to umrę, niezależnie od kart. Co mogą o mnie wiedzieć poza tym, że jestem słabym, smutnym przegrywem, z którego ojciec nigdy, ale to przenigdy nie będzie dumny. - Dramatycznie pociągnął nosem. - Nie muszą mi tego mówić, ja to wiem.
Nigdy dotąd nie miał stawianych kart w ten sposób. Nie była to rozmowa przy ciepłym napoju w jakimś tajemniczym wnętrzu, nie byli otoczeni szklanymi kulami i kotarami, a po prostu siedzieli na klifie, wiatr targał ich włosami i oboje znaleźli się na zakręcie.
- Charles Mulciber. Charles Robert Mulciber. - Poprawił się. No tak, dostał imię po wuju. Wuju, którego zawiódł najbardziej. Nie był w stanie docenić komplementu, ale przynajmniej nie kłócił się, że jest słaby i z pewnością nie przystojny. To nie byłaby prawda, nawet jeśli nie miał babci, która mogłaby powtarzać mu, że jest przystojnym kawalerem.
- Wróżbiarstwo to strata czasu. - Zdołał wyrazić swoją opinię. - Jeśli mam umrzeć, to umrę, niezależnie od kart. Co mogą o mnie wiedzieć poza tym, że jestem słabym, smutnym przegrywem, z którego ojciec nigdy, ale to przenigdy nie będzie dumny. - Dramatycznie pociągnął nosem. - Nie muszą mi tego mówić, ja to wiem.
Nigdy dotąd nie miał stawianych kart w ten sposób. Nie była to rozmowa przy ciepłym napoju w jakimś tajemniczym wnętrzu, nie byli otoczeni szklanymi kulami i kotarami, a po prostu siedzieli na klifie, wiatr targał ich włosami i oboje znaleźli się na zakręcie.
- Charles Mulciber. Charles Robert Mulciber. - Poprawił się. No tak, dostał imię po wuju. Wuju, którego zawiódł najbardziej. Nie był w stanie docenić komplementu, ale przynajmniej nie kłócił się, że jest słaby i z pewnością nie przystojny. To nie byłaby prawda, nawet jeśli nie miał babci, która mogłaby powtarzać mu, że jest przystojnym kawalerem.