Uff, czyli żart okazał się być śmiesznym, skoro i on się zaśmiał. Ulżyło jej, często bała się, że ludzie mogą nie rozumieć jej poczucia humoru, widać zupełnie niepotrzebnie.
- Może następnym razem, wtedy cię uprzedzę o swojej wizycie, będziesz miał czas, aby przygotować ten specjał. - Najwyraźniej zakładała, że jeszcze się tutaj pojawi i że nie była to jedyna wizyta w tym miejscu. Tak właściwie to miała niewielu znajomych poza cyrkową rodziną, więc chętnie nawiązywała relacje jeśli już zapoznała się z kimś spoza niej.
- Nie mów tak, bo zacznę pojawiać się częściej i jeszcze zmienisz zdanie. - Uśmiechnęła się ponownie do mężczyzny, zdecydowanie humor jej dopisywał.
- Dobrze, to idę. - Kiwnęła mu jeszcze głową, po czym odeszła do wskazanego przez mężczyznę stolika. Jej krwistoczerwona sukienka falowała niczym skrzydła motyla, Fiery zdecydowanie nosiła się po mugolsku i wyróżniała na tle innych czarodziejów. Usiadła na krześle, i zaczęła rozglądać się po wnętrzu cukierni. Była naprawdę interesująco urządzona, mało kto był skłonny zdecydować się na różowe ściany, sama Bestyjka pewnie uważałaby ten kolor za zbyt krzykliwy, ale póki nie musiała tu mieszkać, ani przebywać zbyt długo to jej to nie przeszkadzało.
Nawet nie zauważyła kiedy zdążył przynieść jej zamówienie, to było szybkie. Bardzo szybkie. - Nie dosiądziesz się? - Zapytała jeszcze, bo wyglądał jakby miał chęć odejść, a w sumie nie lubiła siedzieć sama i nie narzekałaby wcale na to, gdyby miała towarzystwo. Zresztą miała też dla niego ten drobiazg, może to był odpowiedni moment na to, żeby mu wręczyć te wejściówki. - Właśnie, bo zapomnę. - Wyciągnęła je z torebki i przesunęła w jego stronę po stoliku. - Na najbliższy weekend, jak masz chęć. - Może akurat będzie miał ochotę zobaczyć jej cyrkową rodzinę w akcji, a przede wszystkim i ją. Wydawało jej się, że powinna mu się jakoś odwdzięczyć za to, że pomógł jej trafić z tego chlewu do domu.