- To nie ode mnie zależy interpretacja, musisz sam określić, czy dla ciebie to groźba, czy obietnica. - Roześmiała się nieco zbyt głośno, na całe szczęście nie było w środku zbyt wielu ludzi, więc tak naprawdę nie miał kto na nią zwrócić uwagi. Fiery czasami była troszkę odklejona, ale można jej to było wybaczyć, szczególnie kiedy uśmiechała się przy tym od ucha do ucha, jakby nic takiego się nie stało.
Spoglądała na przemierzający powietrze kubek z herbatą, mknął do Thomasa bardzo szybko. Nie opuściła spojrzenia nawet na krótką chwilę, ciekawa, czy złapie go w locie. Mrugnęła dopiero, gdy znalazł się w rękach właściciela.
W końcu sięgnęła po babeczkę i wgryzła się w nią, uderzył ją słodki smak, był bardzo przyjemny. Cóż, Thomas nie kłamał, gdy wspominał o tym, że w tej cukierni są wyśmienite wypieki. Nie, żeby nie wierzyła mu na słowo, ale teraz po tym pierwszym kęsie wiedziała, co miał na myśli.
Machnęła lekko ręką na jego komentarz, że nie trzeba było. Nie miała zbyt wielu znajomych poza cyrkiem, więc zaproszenie kogoś na jej występ było dla niej sporym wydarzeniem, starała się jednak tego po sobie nie pokazywać, wręcz przeciwnie, próbowała udawać, że to nic takiego.
- Tak naprawdę to wymówkę zawsze można znaleźć. - Przyglądała mu się przez chwilę, może nie lubił takich atrakcji? W końcu nie każdy musiał przepadać za taką formą artystyczną. Upiła przy tym spory łyk kawy, po czym ponownie wróciła do tej babeczki, która oczarowała ją smakiem.
Usta drgnęły jej w uśmiechu, kiedy wspomniał o tym, że z wielką chęcią przyjdzie na pokaz, czyli jednak nie było to w żaden sposób wymuszone. Kamień serca, raczej wolałaby aby nikt nie oglądał jej występów na siłę.
- Będę mogła pokazać wam lwy, oczywiście, jeśli będziecie mieli chęć, czy twoja siostrzenica lubi lwy? - Wszystkie cyrkowe dzieci wykazywały ogromne zainteresowanie zwierzętami, podejrzewała więc, że to nie dotyczy tylko ich, ale wszystkich dzieci jakie istniały. Zresztą kto nie chciałby pogłaskać lwa? Pewnie i duże dzieci nie mogłyby sobie odpuścić gdyby tylko nadarzyła się okazja.
- Czułam się wyśmienicie, podejrzewam, że to dzięki twojemu eliksirowi. - Oczywiście prowizorycznie wypiła całą fiolkę, żeby przypadkiem nie zaliczyć jakiegoś tygodnia wyjętego z życia przez letnie przeziębienie. Na całe szczęście Thomas był taki miły, że postanowił jej wręczyć eliksir nim znalazła się w domu, dzięki temu ich wspólna przygoda nie zakończyła się praktycznie żadnymi nieprzyjemnymi konsekwencjami.