- Na początku ćwiczeń szermierki walczyłam z ojcem kijami, zdecydowanie jednak wolę kiedy kij ma ostry koniec, bardziej boli gdy kogoś dosięga.- Odparła z powagą. Geraldine od dzieciaka była uczona walki, potrafiła bardzo zgrabnie machać bronią białą, o czym nie wszyscy wiedzieli, kije może już dawno wyrzuciła, jednak powinna i z taką bronią sobie poradzić, choć wolała mieć coś cięższego w dłoni, co nie rozsypało by się przy pierwszym uderzeniu.
Yaxley wcale nie przeszkadzała cisza. Była do niej przyzwyczajona. Kiedy obserwowała zwierzynę milczała godzinami, nawet jeśli towarzyszył jej Theseus, cisza była ich przyjacielem. Musieli pozostać niezauważeni. Tak samo zachowywała się tutaj. Nie chciała zwracać na siebie niepotrzebnej uwagi, w końcu nie miały pojęcia, co czai się na tych mokradłach. Tym bardziej wolała nie ryzykować, a do tego czuła się odpowiedzialna za tę dziewczynę, którą spotkała. Wszak to Gerry wyglądała na taką osobę, która miała doświadczenie w podobnych sytuacjach. Musiała więc wyprowadzić je dwie, w jednym kawałku.
Narzucone tempo było dość szybkie, uważała, że to dobrze, będą mogły w miarę sprawnie opuścić to miejsce, o ile tylko znajdą koniec mokradeł, jak na razie jednak tego nie było widać. Nie zamierzała jednak rezygnować, wiedziała, że prędzej, czy później uda im się stąd wyjść, przecież z każdego miejsca było jakieś wyjście.
- Trup?- Przeniosła wzrok na drzewo. Przyglądała mu się uważnie, jednak był zbyt daleko, aby mogła to ocenić. - Sprawdźmy to.- Nie zamierzała zwlekać, musiała zaspokoić swoją ciekawość. Podeszła pod drzewo, które wskazała jej Kenzie. Spoglądała na to coś. Skorzystała z patyka, którego miała w dłoni, aby poruszyć tym, co znajdowało się na drzewie, nie spodziewała się jednak, że to coś spadnie. Odsunęła się gwałtownie do tyłu, w końcu nie wiedziała z czym ma do czynienia, kiedy jednak to coś wylądowało podeszła bliżej, aby się temu przyjrzeć, dotknęła zlepka materiałów kijem. - Nie wydaje mi się, żeby to był trup. Ktoś robi sobie żarty, może chce wystraszyć wszystkich którzy trafiają w te miejsce.