A skąd Stanley miał to wiedzieć? On kończył przyśpieszony kurs wykończeniówki, a magisterkę z geologii terenów podmokłych. W końcu wymyślił sobie tę nazwę na prędce i pewnie będąc w stanie niezłego upojenia alkoholowego. Ale może rzeczywiście było w Głębinie? Może te całe ulewy nie były kłamstwem? Czy coś im groziło? Powinni byli się zacząć bać? Bo jeżeli tak - cóż, nie wyszło. Borgin się nie obawiał niczego innego, niż gniewu Rosie w tym momencie.
To jednak nie było najważniejsze w tym momencie, ponieważ dużo ważniejszy był inny fakt - Rosie musiała się spodobać ta jakże chwytająca za serce ulotka. Stanley wcale jej się nie dziwił, ponieważ dał z siebie całe 30%, co było całkowitym sukcesem w jego wypadku.
- Aha - odparł krótko, drapiąc się po podbródku - Dracula - powtórzył - Brzmi nieźle. Podoba mi się. Może... Hrabia Drakula, co? Też niezłe - zastukał melodycznie palcami w blat. To był całkowity przebłysk geniuszu. Połączyć te dwa słowa w jedną, spójną całość - prawdziwy sukces.
Dobrze, że Rosie nie miała zamiaru wydać tego prezentu, wszak Borgin tyle się postarał, aby móc go zorganizować. W przyszłości miał sobie nawet załatwić zwolnienie z Ministerstwa - o czym jeszcze nie wiedział - ale czego to się nie robiło dla swoich przyjaciół?
McKinnon chyba skończyła geodezję i wszystko mogłoby na to wskazywać, ale nie. Okazało się, że potrzebowała tych swoich śmiesznych fusów, aby móc coś tam powróżyć. No tak, to całe zodiakarstwo i w ogóle.... Pokręcił przecząco głową, biorąc łyka swojej kawy.
- No to może czy nie może? Potrzebuję zapewnień, bo nie wiem czy mam organizować jakieś worki z piaski czy inne rzeczy albo... nie wiem... przebić się do sąsiada, aby ta cała woda spłynęła do niego - przyznał, rozkoszując się swoim napojem - No chyba, że te Twoje fusy mogą powiedzieć nam coś więcej, to dzisiaj... Wyjątkowo mogę posłuchać - odstawił filiżankę na blat - Ale podkreślam.... W-Y-J-Ą-T-K-O-W-O - zaznaczył. Stanley chciał, aby Ruzia to dobrze zrozumiała, wszak nie był jednym z ich gangu wróżek czy innych świecących motylków. On był ich zagorzałym przeciwnikiem.
"Riddikulus!"
- Danielle Longbottom na widok Stanleya Bo[r]gina
"Jestem dumna, że pomagałeś podczas zamachu."
- Stella Avery na wieści o udziale Stanley w walkach podczas Beltane 1972