25.07.2024, 00:40 ✶
Brenna nie uznała Oriona za idioty, a na towarzyskie wpadki zwracała naprawdę niewielką, jeśli jakąkolwiek uwagę – przyjaźniła się z ludźmi różnymi, w tym z chłopcem wychowanym w Kniei, a i sama potrafiła robić rzeczy nieco dziwaczne. Skupiła się zresztą szybko na przeszukiwaniu wnętrza.
– Gdybym w pełni ufała Ministerstwu, to by mnie tu nie było – przyznała bez oporów, głównie dlatego, że Orion był tutaj z nią. Gdyby i on nie postanowił się włamać, a rozmawialiby na ministerialnych korytarzach, oczywiście zachowywałaby się zupełnie inaczej: starszy Bulstrode nie zdawał się jej materiałem na śmierciożercę, ale też nie na kogoś, kto zrobiłby cokolwiek wbrew zasadom.
– Możemy iść razem. Zmienię nam trochę twarze i fryzury.
Oczywiście, nie umiejętnością Potterów. Do posiadania tej przyznawała się tylko Zakonowi Feniksa i najbliższym krewnym, a jej zaufanie wobec Oriona nawet jeżeli istniało, i wystarczyło, by u jego boku przeszukiwała to pomieszczenie, pozostawało bardzo kruche.
– No popatrz, a myślałam o dorwaniu go na środku korytarza w Ministerstwie i potrząsaniu tak długo aż coś wreszcie powie – stwierdziła, spoglądając na Bulstrode’a i uśmiechnęła się lekko. – To też był żart. Mam parę pomysłów. I tylko jeden z nich obejmuje włamywanie się przez okno.
Do tego Brenna też była gotowa, chociaż byłaby chyba ostrożna z wciąganiem w niego Oriona. Na początek mogli jednak sprawdzić papiery, sprawy, jakimi się zajmował, towarzystwo i tym podobne… A potem… potem się przekonają, co dalej.
– Gdybym w pełni ufała Ministerstwu, to by mnie tu nie było – przyznała bez oporów, głównie dlatego, że Orion był tutaj z nią. Gdyby i on nie postanowił się włamać, a rozmawialiby na ministerialnych korytarzach, oczywiście zachowywałaby się zupełnie inaczej: starszy Bulstrode nie zdawał się jej materiałem na śmierciożercę, ale też nie na kogoś, kto zrobiłby cokolwiek wbrew zasadom.
– Możemy iść razem. Zmienię nam trochę twarze i fryzury.
Oczywiście, nie umiejętnością Potterów. Do posiadania tej przyznawała się tylko Zakonowi Feniksa i najbliższym krewnym, a jej zaufanie wobec Oriona nawet jeżeli istniało, i wystarczyło, by u jego boku przeszukiwała to pomieszczenie, pozostawało bardzo kruche.
– No popatrz, a myślałam o dorwaniu go na środku korytarza w Ministerstwie i potrząsaniu tak długo aż coś wreszcie powie – stwierdziła, spoglądając na Bulstrode’a i uśmiechnęła się lekko. – To też był żart. Mam parę pomysłów. I tylko jeden z nich obejmuje włamywanie się przez okno.
Do tego Brenna też była gotowa, chociaż byłaby chyba ostrożna z wciąganiem w niego Oriona. Na początek mogli jednak sprawdzić papiery, sprawy, jakimi się zajmował, towarzystwo i tym podobne… A potem… potem się przekonają, co dalej.
Koniec sesji
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.