25.07.2024, 02:48 ✶
Poszedł za Vior, nie marząc o niczym innym jak żeby stanąć przy barku i znowu się czegoś napić. W międzyczasie jednak wyciągnął z kieszeni papierosy i odpalił jednego, chwilowo folgując w tym momencie uzależnieniu od tytoniu.
Wbrew temu co myślała jego towarzyszka, on nawet cieszył się, że jeszcze nie doszło do żadnej bójki. Nie miał jakoś na to zbytnio ochoty - to nie był boczny zaułek, sabat, impreza po pojedynku ani wesele. Byli tutaj nie żeby się prać po mordach, a żeby wygrywać pieniądze. Niektórzy nawet, żeby coś poczuć, chociaż sam Bulstrode rzucał żetony na stół raczej dla zabawy.
Mimowolnie zerknął w kierunku Flitwicka, który rozmawiał z towarzyszem Anthony'ego na ten wieczór, wymieniając zastawiony przez niego przedmiot na pieniądze. Przez moment zwyczajnie się im przyglądał, nieco nawet zaciekawiony, próbując dostrzec otaczające ich aury i wybadać, jak bardzo podobała im się przeprowadzana transakcja, ale po paru krokach do baru i mógł zamówić kolejną ognistą. Na całe szczęście.
na aurowidzenie marcusa i morpheusa
Sięgnął po swoją ognistą, zwracając teraz większą uwagę na Zamfir i jej towarzystwo. Akurat żeby usłyszeć ostatnie słowa Camille, kiedy zatrzymał się obok Viorici.
- Proszę się nie martwić, karty są dzisiaj łaskawe. Aż nadto - nawet ich się namnożyło w talii od tego wszystkiego, ale tego akurat już nie powiedział na głos. Uśmiechnął się tylko do kobiet. - Atreus Bulstrode, miło mi poznać - przedstawił się jeszcze grzecznie, a kąciki ust uniosły się znowu, tym razem w nieco bardziej szelmowskim wyrazie.
Wbrew temu co myślała jego towarzyszka, on nawet cieszył się, że jeszcze nie doszło do żadnej bójki. Nie miał jakoś na to zbytnio ochoty - to nie był boczny zaułek, sabat, impreza po pojedynku ani wesele. Byli tutaj nie żeby się prać po mordach, a żeby wygrywać pieniądze. Niektórzy nawet, żeby coś poczuć, chociaż sam Bulstrode rzucał żetony na stół raczej dla zabawy.
Mimowolnie zerknął w kierunku Flitwicka, który rozmawiał z towarzyszem Anthony'ego na ten wieczór, wymieniając zastawiony przez niego przedmiot na pieniądze. Przez moment zwyczajnie się im przyglądał, nieco nawet zaciekawiony, próbując dostrzec otaczające ich aury i wybadać, jak bardzo podobała im się przeprowadzana transakcja, ale po paru krokach do baru i mógł zamówić kolejną ognistą. Na całe szczęście.
na aurowidzenie marcusa i morpheusa
Rzut Z 1d100 - 65
Sukces!
Sukces!
Sięgnął po swoją ognistą, zwracając teraz większą uwagę na Zamfir i jej towarzystwo. Akurat żeby usłyszeć ostatnie słowa Camille, kiedy zatrzymał się obok Viorici.
- Proszę się nie martwić, karty są dzisiaj łaskawe. Aż nadto - nawet ich się namnożyło w talii od tego wszystkiego, ale tego akurat już nie powiedział na głos. Uśmiechnął się tylko do kobiet. - Atreus Bulstrode, miło mi poznać - przedstawił się jeszcze grzecznie, a kąciki ust uniosły się znowu, tym razem w nieco bardziej szelmowskim wyrazie.