Kiedy Florence wspomniała o jakimś sposobie komunikacji, to ją tknęło. - Wiesz co, wylosowałam na Lammas takie lusterka, myślisz, że to by wystarczyło? - W sumie z tego, co jej się wydawało to powinny wystarczyć, może faktycznie to nie był taki głupi pomysł, mogłaby informować pannę Bulstrode o swoich niezapowiedzianych wizytach, albo prosić ją dyskretnie o to, by pojawiła się w jej mieszkaniu.
Yaxley zdawała sobie sprawę, że na dłuższą metę jej pojawianie się tutaj, całej we krwi może wzbudzić kontrowersje, faktycznie lepiej by było trochę zmienić przyzwyczajenia.
Weszła do środka, szła za Flo powoli, naprawdę była wymęczona tym pływaniem, walką, wszystkim. Nawet Ger miała swoje granice i potrzebowała odpoczynku.
- Musiałam ją zabić, bo inaczej zabiłaby nas. - Trochę nie wiedziała, jak zacząć opowieść, bo była naprawdę długa i nie sądziła, żeby Florence chciała ją całą wysłuchać. - Tam byli aurorzy, znaczy Lestrange tam była, widziała co się działo, nie powinni mnie usadzić. - Ktoś musiał zabić bestię, która próbowała przejąć władzę nad okolicą, padło na nią, nie zamierzała się tym specjalnie przejmować. Zdecydowanie też nie do końca mogła zebrać myśli, jej tłumaczenie było raczej średnio jasne, ale no źle się czuła, była zmęczona, musiała się położyć.
Bez słowa więc ściągnęła przez głowę koszulę, aby uzdrowicielka mogła zobaczyć dokładnie ranę po ugryzieniu. Cóż, były tam na pewno widoczne dwa zestawy zębów, bo Gerry padła ofiarą dwóch trytonów, jakiegoś przydupasa i samej Adrii.
- Tak, byłam pod wodą, pierwszy raz w ogóle trafiłam do trytońskiej wioski, wiesz, one są całkiem podobne do naszych miast. - Nie miała pojęcia, czy Bulstrode kiedykolwiek miała sposobność odwiedzić trytońską wioskę, więc chciała się z nią podzielić tym, co tam zobaczyła.