25.07.2024, 18:08 ✶
Sophie nie potrzebowała dużo, żeby przywiązać się do Lorien. Na początku czuła się przy niej bardzo skrępowana, ale z dnia na dzień ich relacja coraz bardziej się ocieplała. Przełom nastąpił po Lammas, kiedy to starsza z kobiet postanowiła wziąć sprawy w swoje ręce i bardziej zbliżyć się do Mulciberówny. Okazało się to dziecinnie proste, ponieważ dziewczyna bardzo pragnęła w swoim życiu osoby takiej jak ona. Miały swoje "dziewczęce sekrety", zdarzyło im się wspólnie chichotać, jeść późne kolacje i umówić na zakupu pod koniec przyszłego tygodnia. Doszło nawet do tego, że kiedy Sophie przespała powrót Lorien z pracy, na drugi dzień rano, witała ją owsianką. Mogłoby się wydawać, że pasierbica zwierza się swojej nowej matce ze wszystkiego. Tak jednak nie było, ponieważ miała swoje małe sekrety. Przez ostatnie cztery dni, praktycznie nie wychodziła z pokoju, ale za to wysyłała mnóstwo listów. Gdzie, po co i do kogo?
-Tak? Lorien? Wejdź!- Krzyknęła, odkopując się z kołdry i siadając na łóżku. Miała na sobie długą, zieloną koszule nocną, zapiętą pod samą szyję.
W pokoju Mulciberówny panował idealny porządek. Wszystko musiało być na swoim miejscu i dziewczyna bardzo tego pilnowała. Nie mogła zasnąć, jeśli zasłona w całości nie zasłaniała oknanlub jeśli krzesło nie było dostatecznie dosunięte do biurka...
-Tak? Lorien? Wejdź!- Krzyknęła, odkopując się z kołdry i siadając na łóżku. Miała na sobie długą, zieloną koszule nocną, zapiętą pod samą szyję.
W pokoju Mulciberówny panował idealny porządek. Wszystko musiało być na swoim miejscu i dziewczyna bardzo tego pilnowała. Nie mogła zasnąć, jeśli zasłona w całości nie zasłaniała oknanlub jeśli krzesło nie było dostatecznie dosunięte do biurka...