25.07.2024, 22:25 ✶
Sophie pokiwała głową i przyjęła do wiadomości wytłumaczenia dotyczące ojca. No tak, to brzmiało całkiem logicznie. Rodzic prawdopodobnie obiecał, że się tu zjawi, ale z jakiegoś powodu nie mógł i poprosił o zastępstwo swojego brata bliźniaka. Dla wszystkich wyglądali identycznie, ale Mulciberówna miała jakiś dziwny dar, który pozwalał jej ich od siebie odróżnić.
Na pytanie wuja zgarbiła się lekko. Spojrzała na niego zastanawiając się nad odpowiedzią. Wzruszyła ramionami.
-Myślałam, że mnie lubi.- Odpowiedziała i przeniosła spojrzenie na macochę.-Nie wiem. Nie wiem dlaczego nic nie powiedziałam. Myślałam, że będziecie źli? Albo że zabronicie mi pójść? Chciałam iść z Matthias'em i zobaczyć jak gra się w karty, ale sprawiam same problemy. Myślę, że tata mnie już nienawidzi.- Wyznała macosze i wujowi przygryzając dolną wargę.-Możecie nic mu nie mówić?- Poprosiła.
Sophie spojrzała na swoją sukienkę, a później dotknęła swoich rudych włosów.
-Źle wyglądam?- Oczywiście, że lubiła kupować sobie nowe ubrania, ale nie chciała wyciągać od taty zbyt dużo pieniędzy, bo miała u niego dług. Głupio było jej prosić go o galeony i wrócić do domu z naręczem nowych ubrań.-Szpilki? Lorien, ja mam u taty dług. Nawet wuj o nim wie…- Szepnęła, rozglądając się czy aby na pewno nikt ich nie podsłuchiwał.- Nie wiem, czy tata pozwoliłby mi założyć szpilki.- Odpowiedziała i spojrzała na Richarda, jakby to on mógł jej odpowiedzieć na to pytanie.
Kiedy Lorien zachęciła ją aby się do niej dosiadła, zrobiła to. Wyglądała zdecydowanie lepiej niż parę minut temu, tak jakby obecność członków rodziny poprawiła jej nastrój. Nadal uważała, że Matthias ją zostawił, ale mimo to i tak zerknęła w tłum jakby szukała go spojrzeniem.
-Och? Mogę, naprawdę?- Uśmiechnęła się, kiedy macocha zaczęła oddawać jej swoje błyskotki. Spojrzała na pierścionki i twarz jej się rozjaśniła. Uwielbiała ładną i drogą biżuterię! Obiecała sobie, że jak tylko zarobi dużo galeonów, to kupi sobie komplet z zielonych szafirów!
Dziewczyna bez ociągania założyła na palce pierścionki, wymieniła kolczyki i wystroiła się w piękna kolię. O wiele pewniejsza siebie, spojrzała na wuja, a później na Lorien.
-I jak? Lepiej?- Zapytala ich oboje, oczekując reakcji. Biżuteria którą pożyczyła jej macocha bardzo ładnie na niej leżała. Przydałaby się jeszcze krwistoczerwona pomadka...
-Następnym razem powiem, a ty Lorien nauczysz mnie jak się prezentować na takich wieczorkach? Nie sądziłam, że to taka poważna sprawa.
Na pytanie wuja zgarbiła się lekko. Spojrzała na niego zastanawiając się nad odpowiedzią. Wzruszyła ramionami.
-Myślałam, że mnie lubi.- Odpowiedziała i przeniosła spojrzenie na macochę.-Nie wiem. Nie wiem dlaczego nic nie powiedziałam. Myślałam, że będziecie źli? Albo że zabronicie mi pójść? Chciałam iść z Matthias'em i zobaczyć jak gra się w karty, ale sprawiam same problemy. Myślę, że tata mnie już nienawidzi.- Wyznała macosze i wujowi przygryzając dolną wargę.-Możecie nic mu nie mówić?- Poprosiła.
Sophie spojrzała na swoją sukienkę, a później dotknęła swoich rudych włosów.
-Źle wyglądam?- Oczywiście, że lubiła kupować sobie nowe ubrania, ale nie chciała wyciągać od taty zbyt dużo pieniędzy, bo miała u niego dług. Głupio było jej prosić go o galeony i wrócić do domu z naręczem nowych ubrań.-Szpilki? Lorien, ja mam u taty dług. Nawet wuj o nim wie…- Szepnęła, rozglądając się czy aby na pewno nikt ich nie podsłuchiwał.- Nie wiem, czy tata pozwoliłby mi założyć szpilki.- Odpowiedziała i spojrzała na Richarda, jakby to on mógł jej odpowiedzieć na to pytanie.
Kiedy Lorien zachęciła ją aby się do niej dosiadła, zrobiła to. Wyglądała zdecydowanie lepiej niż parę minut temu, tak jakby obecność członków rodziny poprawiła jej nastrój. Nadal uważała, że Matthias ją zostawił, ale mimo to i tak zerknęła w tłum jakby szukała go spojrzeniem.
-Och? Mogę, naprawdę?- Uśmiechnęła się, kiedy macocha zaczęła oddawać jej swoje błyskotki. Spojrzała na pierścionki i twarz jej się rozjaśniła. Uwielbiała ładną i drogą biżuterię! Obiecała sobie, że jak tylko zarobi dużo galeonów, to kupi sobie komplet z zielonych szafirów!
Dziewczyna bez ociągania założyła na palce pierścionki, wymieniła kolczyki i wystroiła się w piękna kolię. O wiele pewniejsza siebie, spojrzała na wuja, a później na Lorien.
-I jak? Lepiej?- Zapytala ich oboje, oczekując reakcji. Biżuteria którą pożyczyła jej macocha bardzo ładnie na niej leżała. Przydałaby się jeszcze krwistoczerwona pomadka...
-Następnym razem powiem, a ty Lorien nauczysz mnie jak się prezentować na takich wieczorkach? Nie sądziłam, że to taka poważna sprawa.