- Żadne niespodzianki nie są mi straszne! - Rzekła całkiem pewnie. Gerry lubiła wyzwania, nawet te niezaplanowane, dzięki temu mogła się sprawdzić. Lubiła adrenalinę, wyzwania. Tak też podeszła do wizyty na mokradłach, zresztą czuła, że niedługo znajdą one wyjście z tego miejsca. Intuicja jej to mówiła.
Nie ma się co oszukiwać, że Gerry należała do osób, którym łatwo było pomóc. Była wysoka, a do tego mięśnie też swoje ważyły. Obserwowała Kenzie, kiedy badała ziemię wokół niej, tak aby odpowiednio stanąć. Najchętniej by ją trochę pospieszyła, bo nie do końca podobało jej się stanie w tym błocie, nie chciała jednak być niemiła, tym bardziej, że dziewczyna nie miała oporów, aby jej pomóc. Tym razem postawiła na cierpliwość, zdarzało się to stosunkowo rzadko w przypadku panny Yaxley.
- Dobra.- Odliczyła głośno z Greengrass. Na trzy starała się pociągnąć nogę z całej siły, wsparcie rąk dziewczyny jej pomogło, bo pomimo tego, że czuła, że noga się zakleszczyła to udało się jej nią poruszyć. Pociągnęła ją jeszcze mocniej, aż wreszcie uwolniła się z tego złowieszczego błota. Cóż, jedną nogawkę spodni miała całą upapraną w błocie, nie żeby był to pierwszy raz. Najchętniej znalazłaby się już w domu i wykąpała. Zmyła z siebie cały ten syf.
- Może tak być, może komuś zależało na tym, żeby tutaj utknąć, na całe szczęście pomogłaś mi się wydostać. Dziękuję.- Rzekła jeszcze z uśmiechem. - Chodźmy tutaj, wydaje się, że mgła jest jakby mniej gęsta.- Wyciągnęła rękę w prawą stronę, aby pokazać kierunek, w którym jej zdaniem powinny iść.
Szła przed siebie spoglądając za ramię co jakiś czas, aby upewnić się, że Kenzie idzie za nią. Wydawało jej się, że zbliżają się już ku wyjściu, promienie słońca zaczęły mocniej przebijać się przez korony drzew, a i grunt był już mniej grząski.- Jeszcze trochę i powinnyśmy stąd wyjść.