25.07.2024, 23:28 ✶
- Jak chcesz, żebym je ściągnął, to znam lepsze sposoby - mruknął do Layli, przeżuwając przy tym swój kawałek ciasta, odkrywając tym samym, że trzy kolby kukurydzy były jego limitem i teraz dopychał się już do sytuacji, w której od dalszego jedzenia robiło mu się niedobrze. Wyłożył się wygodniej na poduszkach i wsłuchiwał w opowieść Fiery, która całkiem zgrabnie przekazała to tak, jakby Cain nie miał jakiegoś dużego znaczenia w tej historii. W rzeczywistości miał ogromne. Nie tylko w tej scenie, ale i w całokształcie tego lata. - Jeżeli jeszcze raz go spotkam, to go zagadam, może dowiem się czegoś nowego. - Tak naprawdę to kłamał, ale przez to jak niezręcznie wypowiadał się w tak dużym towarzystwie, pewnie ciężko było wyczuć czy mija się z prawdą, czy po prostu nie potrafi zburzyć ściany introwertyzmu. Skoro to był jakiś kuzyn Bletchleya, to mógł być aurowidzem, tak? Tacy ludzie wiedzieli o innych więcej, niż Flynn by chciał.
Niestety Alexander dosyć sprawnie wyłapał ten jeden, malutki szczegół... Nie odezwał się mimo pytania zadanego mu z dość sporą dawką ciekawości w głosie. Udał lekko naburmuszonego, bo to zawsze tak dobrze działało - wszyscy zdążyli przywyknąć do tego, że Flynn czasami się wyłączał. Milczał też kiedy Feliks przechwalał się przed innymi na temat swoich umiejętności. Mógłby się z nim podroczyć, ale jego umiejętności rzucania nożami nie wzięły się znikąd i wcale nie lubił poruszania tego tematu.
- Nie pomogę ci z tym - odpowiedział mu wprost.
Widząc Nicka, skinął mu głową na powitanie i nie powstrzymał się przed niewybrednym komentarzem:
- Twojego starego.
Nieśmiertelny żart w cyrku pełnym sierot. Skinął też głową Jimowi, po czym przymknął oczy i wyciągnął z paczki papierosa, którego odpalił od kadzielnicy i wsadził sobie do ust. Cholernie to śmierdziało, ale zdążył wyrobić sobie przynajmniej częściową odporność. Dymem dmuchał za siebie.
Niestety Alexander dosyć sprawnie wyłapał ten jeden, malutki szczegół... Nie odezwał się mimo pytania zadanego mu z dość sporą dawką ciekawości w głosie. Udał lekko naburmuszonego, bo to zawsze tak dobrze działało - wszyscy zdążyli przywyknąć do tego, że Flynn czasami się wyłączał. Milczał też kiedy Feliks przechwalał się przed innymi na temat swoich umiejętności. Mógłby się z nim podroczyć, ale jego umiejętności rzucania nożami nie wzięły się znikąd i wcale nie lubił poruszania tego tematu.
- Nie pomogę ci z tym - odpowiedział mu wprost.
Widząc Nicka, skinął mu głową na powitanie i nie powstrzymał się przed niewybrednym komentarzem:
- Twojego starego.
Nieśmiertelny żart w cyrku pełnym sierot. Skinął też głową Jimowi, po czym przymknął oczy i wyciągnął z paczki papierosa, którego odpalił od kadzielnicy i wsadził sobie do ust. Cholernie to śmierdziało, ale zdążył wyrobić sobie przynajmniej częściową odporność. Dymem dmuchał za siebie.
Oh darling, it's so sweet
you think you know how crazy I am.
My mind is a hall of mirrors.
you think you know how crazy I am.
My mind is a hall of mirrors.