25.07.2024, 23:55 ✶
Czy w całym tym zdarzeniu w Jeleniej Górze było cokolwiek z metafizyki? Boskiego kontaktu z boginią czarodziejów i czarownic Wielkiej Brytanii? Czy samo jestestwo Erika i Anthony'ego zaczęło rezonować z niewidocznymi gołym okiem iskierkami magii otaczającego ich zewsząd splotu, który trzymał magiczny świat w ryzach? Jeśli było w tym coś wyjątkowego, to źródłem tego był jeden fakt: obecność obu mężczyzn w jednym miejscu, tak blisko siebie, a zarazem niepotrafiących zmusić się do tego, aby wykonać jeden z wielu ''pierwszych'' kroków ku pełnoprawnym odzyskaniu tego, co ich niegdyś łączyło.
Longbottom pozostawał aż nadto świadomy tego, co mógłby powiedzieć... co mógłby zrobić, aby pokazać Antoniuszowi, że mu na nim zależy. A jednak dalej miał w sobie blokadę: strach przed tym, że jedna samolubna decyzja z jego strony wywołałaby reakcję łańcuchową, z której musiałby się grubo tłumaczyć, co nieszczególnie było mu w smak. Chciał to zrobić na własnych warunkach, a na to trzeba było czekać. Nie potrafił też trzymać się dystans. Nie po tej jednej nocy w Little Hangleton, kiedy uchylił furtkę do własnego serca.
— Musisz być bardzo uduchowiony, skoro ta modlitwa tak w ciebie uderzyła — skomentował cicho, prostując się, gdy mężczyzna oparł czoło o jego ramię. — Myślałem, że tak działa na ciebie tylko i wyłącznie opera.
Mi też zrobiłoby się słabo od tych pisków podczas co gorszych wystąpień. pomyślał przelotnie, jednak nie zatrzymał Shafiqa przy sobie. Zamiast tego ruszył za nim na zewnątrz, przysiadając na zaklętym kocu. Sąsiadujący z działką las zdążył utonąć w mroku nocy, pobudzając do życia wszelkiego rodzaju żyjątka, które wydobywały z siebie coraz to dziwniejsze odgłosy: słychać je było zarówno od strony linii drzew, jak i tego, co zostało z oczka wodnego.
— Jeśli to wygląda tragicznie, to jestem ciekaw, jak wygląda kanapka, która ci wyszła idealnie — mruknął w ramach komplementu, przejmując jedno z zawiniątek. Uniósł kanapkę na wysokość twarzy, zaciągając się zapachem mięsa z pieczeni, które zdążyło zmieszać się z sosem, konfiturą i warzywami. Jeszcze chwila, a zacząłby się ślinić. — Powinienem podziękować Wergiliuszowi, czy to jednak ty zdecydowałeś się zrobić użytek z kuchennego fartucha...?
Uśmiechnął się przewrotnie, sięgając wolną ręką po piwo, aby zaraz wgryźć się w swoją jedyną kolację.
Longbottom pozostawał aż nadto świadomy tego, co mógłby powiedzieć... co mógłby zrobić, aby pokazać Antoniuszowi, że mu na nim zależy. A jednak dalej miał w sobie blokadę: strach przed tym, że jedna samolubna decyzja z jego strony wywołałaby reakcję łańcuchową, z której musiałby się grubo tłumaczyć, co nieszczególnie było mu w smak. Chciał to zrobić na własnych warunkach, a na to trzeba było czekać. Nie potrafił też trzymać się dystans. Nie po tej jednej nocy w Little Hangleton, kiedy uchylił furtkę do własnego serca.
— Musisz być bardzo uduchowiony, skoro ta modlitwa tak w ciebie uderzyła — skomentował cicho, prostując się, gdy mężczyzna oparł czoło o jego ramię. — Myślałem, że tak działa na ciebie tylko i wyłącznie opera.
Mi też zrobiłoby się słabo od tych pisków podczas co gorszych wystąpień. pomyślał przelotnie, jednak nie zatrzymał Shafiqa przy sobie. Zamiast tego ruszył za nim na zewnątrz, przysiadając na zaklętym kocu. Sąsiadujący z działką las zdążył utonąć w mroku nocy, pobudzając do życia wszelkiego rodzaju żyjątka, które wydobywały z siebie coraz to dziwniejsze odgłosy: słychać je było zarówno od strony linii drzew, jak i tego, co zostało z oczka wodnego.
— Jeśli to wygląda tragicznie, to jestem ciekaw, jak wygląda kanapka, która ci wyszła idealnie — mruknął w ramach komplementu, przejmując jedno z zawiniątek. Uniósł kanapkę na wysokość twarzy, zaciągając się zapachem mięsa z pieczeni, które zdążyło zmieszać się z sosem, konfiturą i warzywami. Jeszcze chwila, a zacząłby się ślinić. — Powinienem podziękować Wergiliuszowi, czy to jednak ty zdecydowałeś się zrobić użytek z kuchennego fartucha...?
Uśmiechnął się przewrotnie, sięgając wolną ręką po piwo, aby zaraz wgryźć się w swoją jedyną kolację.
the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞