26.07.2024, 00:19 ✶
Pogróżki były w tym przypadki zaledwie żartem czy może raczej – kolejnym elementem opowieści, którą rozpoczął, pytając, czy poluje. Oskarżenia nie miały w sobie choćby grama powagi: gdyby sądziła, że jest w nich prawda… zapewne też by z nim tańczyła, szukając na nie dowodów, ale nie wysuwałaby na pewno ich wtedy otwarcie. Dostosowywała swój krok do jego prowadzenia, z ciekawością wysłuchując, co mówił, chociaż i bez wielkich emocji: wiedziała, że to przyjaciel wuja, ale życie zawodowe i towarzyskie Morpheusa dwudziestoletniej Brennie, może poza kontaktami z Jonathanem, zdawało się toczyć niemal w innym świecie, podobnie jak to, które wiedli inni wujowie. Ich światy dopiero zaczynały się przenikać. Patrzyła na Anthony’ego bardziej jak na wspomnienie, intrygujące i warte porównania z teraźniejszością, sprawdzenia, ile było w nim prawdy, a ile dodała wyobraźnia, niż najdroższego towarzysza bliskiego krewnego.
– Jestem skandalicznie mało obeznana w gatunkach win. Wszak łowczyni nie wypada raczyć się trunkami, zwłaszcza koloru krwi, gdy rusza na polowanie, nieprawdaż? – spytała Brenna, obracając się w tańcu, czarny materiał zawirował wokół nóg, obcasy, niezbyt wysokie, wystukały rytm na posadce. Prawda była taka, że wzniosła jeden toast – czas, gdy odrzuci alkohole właściwie zupełnie, miał dopiero nadejść – jak miała w zwyczaju odkąd pewnego wieczora w Hogsmeade zdecydowanie przesadziła z alkoholem, i wino pozostawiło na języku słodycz, ale nie sięgnęła po więcej.
– A co powiedziałby gospodarz, gdyby poznał to pragnienie, panie Shafiq? – zapytała, z odrobiną zaciekawienia, co takiego knuł Anthony. Wątpiła, by przyznawał się do zamiaru kradzieży Brygadzistce: mógł ją brać za naiwną pannę, ale jej rodzina pełna była glin, a on nie przetrwałby tak długo w Ministerstwie Magii, gdyby był głupcem. O co w takim razie dokładnie chodziło? Sprawdzał reakcję? Założył się z gospodarzem? Chciał jedynie sprawdzić, czy zdołałby przerwać tę barierę, stworzoną siłą umysłu? – Ani trochę: jestem pewna, że każdy rozsądny wampir uznałby cenny, wiekowy manuskrypt za ciekawszy od młodych dziewcząt. Tych drugich jest tylko na tej sali ze dwadzieścia, a manuskrypt zapewne jeden w całym budynku – odparła z rozbrajającą szczerością. Och nie, dla niej żaden papier nie byłby cenniejszy niż choćby jedno życie, ale w końcu mówili o wampirze, prawda? – W opowieści księga nie powinna krwawić, a rozpaść się w pył, a wiedza z niej przedostać się wprost do głowy, ale nie przynieść ze sobą tego, co spodziewałby się wampir, gdy po nią sięgał.
– Jestem skandalicznie mało obeznana w gatunkach win. Wszak łowczyni nie wypada raczyć się trunkami, zwłaszcza koloru krwi, gdy rusza na polowanie, nieprawdaż? – spytała Brenna, obracając się w tańcu, czarny materiał zawirował wokół nóg, obcasy, niezbyt wysokie, wystukały rytm na posadce. Prawda była taka, że wzniosła jeden toast – czas, gdy odrzuci alkohole właściwie zupełnie, miał dopiero nadejść – jak miała w zwyczaju odkąd pewnego wieczora w Hogsmeade zdecydowanie przesadziła z alkoholem, i wino pozostawiło na języku słodycz, ale nie sięgnęła po więcej.
– A co powiedziałby gospodarz, gdyby poznał to pragnienie, panie Shafiq? – zapytała, z odrobiną zaciekawienia, co takiego knuł Anthony. Wątpiła, by przyznawał się do zamiaru kradzieży Brygadzistce: mógł ją brać za naiwną pannę, ale jej rodzina pełna była glin, a on nie przetrwałby tak długo w Ministerstwie Magii, gdyby był głupcem. O co w takim razie dokładnie chodziło? Sprawdzał reakcję? Założył się z gospodarzem? Chciał jedynie sprawdzić, czy zdołałby przerwać tę barierę, stworzoną siłą umysłu? – Ani trochę: jestem pewna, że każdy rozsądny wampir uznałby cenny, wiekowy manuskrypt za ciekawszy od młodych dziewcząt. Tych drugich jest tylko na tej sali ze dwadzieścia, a manuskrypt zapewne jeden w całym budynku – odparła z rozbrajającą szczerością. Och nie, dla niej żaden papier nie byłby cenniejszy niż choćby jedno życie, ale w końcu mówili o wampirze, prawda? – W opowieści księga nie powinna krwawić, a rozpaść się w pył, a wiedza z niej przedostać się wprost do głowy, ale nie przynieść ze sobą tego, co spodziewałby się wampir, gdy po nią sięgał.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.