26.07.2024, 00:58 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 26.07.2024, 02:08 przez Thomas Figg.)
Thomas może nie podróżował tak dużo jak Cathal, jednak swoje zdążył zwiedzić. Może i nie miał takiej zdolności do szybkiej adaptacji tak jak kierownik tutejszych wykopalisk, ale nie był też typowym mieszkańcem Wysp Brytyjskich, któremu dowolna zmiana warunków atmosferycznych uniemożliwiał normalne funkcjonowanie.
- Cóż, tutaj się zgadzamy, też wolałbym po wszystkim być w jednym kawałku. Przecież jest jeszcze tyle miejsc do odkrycia, klątw do złamania, łamigłówek do rozgryzienia. - westchnął, pojawiała się pewnego rodzaju presja, jednak nie była ona związana w żaden sposób z tym, że powinien się spieszyć - była to presja odpowiedzialności. Dobrze wiedział, że to na nim, jako osobie rozbrajającej pułapki, ciążyła odpowiedzialność za bezpieczeństwo tych, którzy wejdą za nim do grobowca. Wystarczy, że pominie jeden element i ktoś w niego wdepnie i aktywuje pułapkę... Potrząsnął głową, niczym nie różniło się to od wcześniejszych prac nie ma co się rozwodzić nad tym, będzie musiał być po prostu dokładny jak zawsze i trzykrotnie sprawdzać czy niczego nie pominął.
Pokiwał głową, też miał nadzieję, ze wszystkie mumie które znajdą w grobowcu i pobocznych komnatach będą martw i nie będą sprawiać kłopotów.
- Ledwo przyjechałem, a ty już chcesz mnie zastąpić, nie wiem, chyba powinienem się obrazić i wyjechać jeszcze dzisiaj stąd! - zwrócił się z udawanym oburzeniem ale zaraz też roześmiał, aby podkreślić, że nie mówił tego na poważnie. Z jednej strony nie dziwił się, bo jednak mimo wszystko kady odkrywca chciał wejść do odnalezionego miejsca za swojego życia i zbadać jego wnętrze samodzielnie.
- Cóż, mam jeszcze trochę instynktu samozachowawczego, nie mam w planach wkurwiać medyka, jednak mam nieco oleju w głowie, wbrew temu co twierdzą niektórzy - to prawda, wkurwianie kogoś kto miał składać cię do kupy jak coś pójdzie nie tak, nie należał odo najmądrzejszych. Zawsze starał się jednak utrzymać dobre stosunki z uzdrowicielami, nie żeby liczyć na najpyszniejsze eliksiry, ale dla faktu, samego faktu bycia normalnym człowiekiem.
Swoich rzeczy nie miał dużo, ledwie jedna spora walizka i podręczna torba z niezbędnymi przyrządami, które nie tylko niezbędne były do rozbrajania pułapek, ale też niezwykle użyteczne. Kiedy więc uzyskał informację co do swojego zakwaterowania to mógł w końcu odstawić je na miejsce. Nie mógł się już doczekać kiedy zobaczy grobowiec i będzie mógł do niego zejść, aby zacząć pracę ,ale rozumiał też fakt, iż cała ekipa miała uczestniczyć w pierwszej wyprawie - nie zamierzał naciskać na przyspieszenie terminu, skoro musi czekać tylko do jutra.
- Będziemy nakładać czary odstraszające mugolów czy musimy poradzić sobie bez nich? - zapytał bo dopiero teraz zdał sobie sprawę, że nie poruszył tego istotnego problemu jakim był fakt, że nie mieli tego miejsca na wyłączność i musieli je dzielić z niemagicznymi ludźmi.