26.07.2024, 02:29 ✶
Zamrugał przez chwilę i popatrzył na Fiery nie bardzo wiedząc co odpowiedzieć. Zdał sobie sprawę, że to co powiedział mogło się wydawać nie miłe, ale nie za bardzo miał na to wpływ, to nie jego upodobania były w tej chwili kwestionowane.
- Nie wiem, szczerze, to nie rozumiem jak działa umysł dziewięciolatki, ale wydaje się mieć specjalne zamiłowanie właśnie do hipogryfów - poniekąd rozumiał Mabel, bo zwierzęta te były nie tylko dostojne co wyglądały cudownie, ale nie mógł wypowiada się za siostrzenicę nie wiedzą w stu procentach dlaczego tak jest sobie upodobała.
Zmarszczył brwi, pytanie zadane mu przez pannę Bell sprawiło, że zaczął zastanawiać się nad przeszłością ich rodziny i tego, że faktycznie Figgowie połączeni są właśnie z kotami - wszelkiego rodzaju kotami, ale w gruncie rzeczy czemu tymi akurat zwierzętami.
- Nie jestem w stanie ci na to odpowiedzieć to zaczęło się dawno, dawno temu. Czujemy z nimi specjalną wieź i tak już jest - doprawdy nie miał pojęcia w jaki sposób mógłby to dobrze wyjaśnić, będzie się musiał nad tym zastanowić i pogrzebać nieco w rodzinnym archiwum, a wtedy opowie jej przy następnej nadążającej się okazji.
Upił solidny łyk herbaty, wpatrując się w kasztanowłosą z zaciekawieniem. Ah jakże korciło go zapytać dlaczego rzuciła szkołę, czy to przez fakt mieszkania w cyrku i ciągłą konieczność podróżowania? Ale przecież w Hogwarcie się zarówno mieszkało jak i uczyło. Zamyślił się, bo szczerze mówiąc nie kojarzył jej z Hogwartu, czyżby chodziła do innej szkoły? A może po prostu nie dane było im się spotkać w starym zamczysku? Tyle pytań, a tak mało odpowiedzi. Przecież nie zasypie jej teraz każdym z nich, aby nie wyjść na wścibskiego, możliwe że z czasem zaspokoi swoją ciekawość, musiał być cierpliwy, bo jeszcze spłoszy pannę Bell.
- Oj chciałbym żeby to był prawda - zaśmiał się na pochwałę jego zdolności, które wbrew pozorom było średnie. - Ale masz rację często mówi, że nie wie co by beze mnie zrobiła, choć moim zdaniem umniejsza sobie, radziłaby sobie doskonale również i bez mojej pomocy - powiedział jej w sumie prawdę, wierzysz w norę i jej zdolności. Może i faktycznie miał od niej nieco więcej talentu jeżeli chodzi o czarowanie to jednak przy prowadzeniu klubokawiarni i cukierni nie potrzebowała machać różdżką i rzucać zaklęcia za zaklęciem. Zdecydowanie posiadała wszystko co był ojej niezbędne do prowadzenia biznesu, on sam był jedynie dodatkiem nieco ułatwiającym prowadzenie tego wszystkiego, ale nie był do tego niezbędny.
Odwrócił wzrok patrząc ,jak jedyni goście poza nimi opuszczają lokal. Pomachał im na pożegnanie. - Zapraszamy ponownie! - krzyknął jeszcze za wychodzącymi ludźmi, teraz zostali zupełnie sami w środku..
- Nie wiem, szczerze, to nie rozumiem jak działa umysł dziewięciolatki, ale wydaje się mieć specjalne zamiłowanie właśnie do hipogryfów - poniekąd rozumiał Mabel, bo zwierzęta te były nie tylko dostojne co wyglądały cudownie, ale nie mógł wypowiada się za siostrzenicę nie wiedzą w stu procentach dlaczego tak jest sobie upodobała.
Zmarszczył brwi, pytanie zadane mu przez pannę Bell sprawiło, że zaczął zastanawiać się nad przeszłością ich rodziny i tego, że faktycznie Figgowie połączeni są właśnie z kotami - wszelkiego rodzaju kotami, ale w gruncie rzeczy czemu tymi akurat zwierzętami.
- Nie jestem w stanie ci na to odpowiedzieć to zaczęło się dawno, dawno temu. Czujemy z nimi specjalną wieź i tak już jest - doprawdy nie miał pojęcia w jaki sposób mógłby to dobrze wyjaśnić, będzie się musiał nad tym zastanowić i pogrzebać nieco w rodzinnym archiwum, a wtedy opowie jej przy następnej nadążającej się okazji.
Upił solidny łyk herbaty, wpatrując się w kasztanowłosą z zaciekawieniem. Ah jakże korciło go zapytać dlaczego rzuciła szkołę, czy to przez fakt mieszkania w cyrku i ciągłą konieczność podróżowania? Ale przecież w Hogwarcie się zarówno mieszkało jak i uczyło. Zamyślił się, bo szczerze mówiąc nie kojarzył jej z Hogwartu, czyżby chodziła do innej szkoły? A może po prostu nie dane było im się spotkać w starym zamczysku? Tyle pytań, a tak mało odpowiedzi. Przecież nie zasypie jej teraz każdym z nich, aby nie wyjść na wścibskiego, możliwe że z czasem zaspokoi swoją ciekawość, musiał być cierpliwy, bo jeszcze spłoszy pannę Bell.
- Oj chciałbym żeby to był prawda - zaśmiał się na pochwałę jego zdolności, które wbrew pozorom było średnie. - Ale masz rację często mówi, że nie wie co by beze mnie zrobiła, choć moim zdaniem umniejsza sobie, radziłaby sobie doskonale również i bez mojej pomocy - powiedział jej w sumie prawdę, wierzysz w norę i jej zdolności. Może i faktycznie miał od niej nieco więcej talentu jeżeli chodzi o czarowanie to jednak przy prowadzeniu klubokawiarni i cukierni nie potrzebowała machać różdżką i rzucać zaklęcia za zaklęciem. Zdecydowanie posiadała wszystko co był ojej niezbędne do prowadzenia biznesu, on sam był jedynie dodatkiem nieco ułatwiającym prowadzenie tego wszystkiego, ale nie był do tego niezbędny.
Odwrócił wzrok patrząc ,jak jedyni goście poza nimi opuszczają lokal. Pomachał im na pożegnanie. - Zapraszamy ponownie! - krzyknął jeszcze za wychodzącymi ludźmi, teraz zostali zupełnie sami w środku..