• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja horyzontalna v
« Wstecz 1 … 4 5 6 7 8 … 11 Dalej »
[12.08.1972] Sprawy bieżące | Ger & Esmé

[12.08.1972] Sprawy bieżące | Ger & Esmé
Szelma
Yes, it's dangerous.
That's why it's fun.
wiek
29
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Łowczyni
Od czego warto zacząć? Ród Yaxley ma w swoich genach olbrzymią krew. Przez to właśnie Geraldine jest dosyć wysoka jak na kobietę, mierzy bowiem 188 cm wzrostu. Dba o swoją sylwetkę, jest wysportowana głównie przez to, że trenuje szermierkę, lata na miotle, biega po lasach. Przez niemalże całe plecy ciągnie się jej blizna - pamiątka po próbie złapania kelpie. Rysy twarzy dość ostre. Oczy błękitne, usta różane, diastema to jej znak rozpoznawczy. Buzię ma obsypaną piegami. Włosy w kolorze ciemnego blondu, gdy muska je słońce pojawiają się na nich jasne pasma, sięgają jej za ramiona, najczęściej zaplecione w warkocz, niedbale związane - nie lubi gdy wpadają jej do oczu. Na lewym nadgarstku nosi bransoletkę z zębów błotoryja, która wygląda jakby lewitowały. Porusza się szybko, pewnie. Głos ma zachrypnięty, co jest pewnie zasługą papierosa, którego ciągle ma w ustach. Pachnie papierosami, ziemią i wiatrem, a jak wychodzi z lasu do ludzi to agrestem i bzem jak jej matka. Jest leworęczna.

Geraldine Greengrass-Yaxley
#5
26.07.2024, 10:55  ✶  

Chaos wiele osób utożsamiało z czymś złym. Tylko, czy właściwie było to odpowiednie podejście? W bałaganie, niepuporządkowaniu, w ślepej zbieraninie różnych możliwych poglądów można było czuć się bezpiecznym. Tam zawsze znajdzie się jakaś droga ucieczki. Chaos nie jest zdolny ani do tworzenia wielkiego dobra, ani zła. Można się było tego spodziewać po uporządkowaniu, zasadach, to one przynosiły jakieś konkrety. Na chaosie ciężko było zbudować coś stałego, ale dzięki temu też można było lawirować jakoś w tym świecie, bez żadnych konsekwencji, bez celów.

W przeciwieństwie do Esmé Gerry nie prowokowała, przynajmniej nigdy nie celowo. To, co mówiła, co robiła było zawsze szczere i proste, nie była przyzwyczajona do gierek, w które niektórzy chętnie wchodzili. Zachowywała się zawsze naturalnie, tak jak faktycznie się czuła.

Na jej dzisiejszą nieśmiałość, niepewność składało się wiele czynników. Po pierwsze - bała się tego, że coś się między nimi zmieniło, może zupełnie niepotrzebnie, ale nie chciała przez kilka spontanicznych decyzji podjętych pod wpływem emocji zaprzepaścić tej współpracy, po drugie - chciała go poprosić o pomoc z Thoranem, a wcale nie tak łatwo było zacząć opowieść o tym, że jej brat bliźniak próbuje ją zjeść, że wcale nie jest jej bratem bliźniakiem, że coś sobie uroiła i że zaczęła wariować, że inni zwrócili jej uwagę, że coś się z nią dzieje, że jej umysł nie jest do końca jasny. Wcale nie tak łatwo było dzielić się tymi szczegółami swojego życia, szczególnie, że Gerry nie znosiła wychodzić na nie do końca samodzielną. Wiedziała jednak, że w tej sytuacji nie poradzi sobie sama. Nie miała szans. Musiała ustalić fakty, podpytać znajomych o szczegóły, szczególnie jeśli chciała stawić czoła bestii, a miała zamiar to zrobić. Miała zamiar złapać ją nim ta postanowi ją zjeść i przejąć jej życie. Najgrosze w tym wszystkim było to, że tak naprawdę nie miała pojęcia ile ma czasu, na czym stoi i czy bestia nie jest bliższa osiągnięcia celu. Wbrew pozorom nawet jej nie było wcale łatwo pogodzić się z tym, że coś na nią polowało. Pewnie łatwiej byłoby gdyby o tym nie wiedziała, żyłaby w błogiej nieświadomości. Teraz co chwilę oglądała się za ramię, bo nie znała dnia, ani godziny. Wiedziała, że przyjdzie moment, w którym będzie musiała zmierzyć się ze swoim przeznaczeniem. Chciała się do tego przygotować najlepiej jak tylko potrafiła.

Opierała się o tę ladę, jednak w pewnej chwili podciągnęła się na rękach i na niej usiadła. Tak było jej wygodniej, nadal zbierała myśli, zastanawiała się w jaki sposób powinna zacząć rozmowę o tym, co faktycznie ją męczyło. Może powinna podejść do tego zwyczajnie, jakby nigdy nic? Tak chyba było najprościej, zresztą nigdy nie była dobra w owijaniu w bawełnę, prostota była jej przyjacielem. Przynajmniej miała pewność, że nie zostanie zrozumiana opatrznie. Zaciągnęła się dymem spoglądając na kaletnika.

Oczy błysnęły jej kiedy wspomniał o tym, że wygląda tak źle, jak może wyglądać piorun na rozgwieżdżonym niebie, zrozumiała, co miał na myśli, mimo to postanowił później wprost powiedzieć o co mu chodziło. Nie zareagowała na ten komplement, bo właściwie nigdy nie nauczyła się ich przyjmować. Rzadko kiedy ktoś mówił o niej w ten sposób, było to dla niej coś nowego.

- Może trochę jestem chora. - Powiedziała, jakby sama nie do końca była pewna, co jej dolega. Czyż polująca na nią bestia nie była podobna do choroby? Niszczyła ją, przynosiła bezsenność, niepokój do którego nie przywykła. Była niczym choroba, która zżerała ją od środka.

Traciła pewność siebie, wiedziała o tym, że jest nieco inna, chociaż próbowała udawać, że nic takiego się nie dzieje. Nie miało to jednak większego sensu, musiała się pogodzić z tym, jak teraz wyglądało jej życie, chociaż wcale nie była z tego powodu zadowolona. Nie dzieliła się tymi informacjami z każdym, nie chciała niepokoić najbliższych, skutecznie udało jej się odsunąć od tego braci, nie miała zamiaru zostać czyjąś kulą u nogi. Nie umiała pogodzić się do końca z tym, że może potrzebować pomocy, ale przecież każdy czasem musiał o nią poprosić.

Uśmiechnęła się, kiedy zauważyła, że jej żart ją rozbawił. W sumie może warto było zacząć w ten sposób, lekko, jakby nie działo się nic takiego, zwyczajnie, jak wtedy kiedy pojawiła się tutaj te kilka miesięcy temu. Wydawało jej się, że znali się zdecydowanie dłużej, a przecież wcale tak nie było.

- Dobrze to słyszeć, mam nadzieję, że tak zostanie. - Wiedziała, że jej bracia również potrafią znaleźć sobie sprzymierzeńców, jednak wolała, aby nie kręcili się wokół jej osób, nie znosiła się dzielić swoimi bliskimi.

Sprostował jej słowa. Przyglądała się mu uważnie, jakby chciała wyczytać z jego twarzy, co go do tego skłoniło. Był to tylko żart, ona miała do siebie dystans i w żadnej sposób nie ruszyło jej to, że mogłaby być uznana za atrakcję. Najwyraźniej jednak Esmé typowo dla siebie wolał postawić sprawę jasno.

- Cieszę się, bo ja też. - Chodziło jej głównie o tę część, którą spędziła w jego towarzystwie. Później wszystko przybrało obrót typowy dla tego, czym się zajmowała. Polowanie na potwora, może w nieco innych warunkach do których przywykła, zakończyło się to sukcesem - bo przecież nie mogło być inaczej, tyle, że podczas polowania więcej razy niż zwykle musiała zastanawiać się, czy faktycznie był to dobry pomysł. Przez to, że on znalazł się pod wodą z nią, że ryzykował nie mając żadnego doświadczenia, nie do końca przywykła do tego, że musiała być za kogoś odpowiedzialna. Najgorsze było to, że nie wszystko szło po jej myśli, że Esmé kilka razy znalazł się w takiej sytuacji, której faktycznie mógł nie przeżyć, niby nic się nie stało, ale nie umiała się pozbyć tej nawiedzającej ją myśli, co jeśli jednak wszystko ułożyłoby się inaczej? Nie umiałaby sobie spojrzeć w oczy po tym wszystkim, w ogóle nie powinna dopuścić do takiej sytuacji, ale teraz właściwie nie mogła nic już z tym zrobić, bo przecież to było już za nimi.

- Może trochę? - Rzuciła jeszcze, jednak nie spoglądała na jego twarz w tej chwili, jakby zrobiło jej się głupio, że się do tego przyznała, mimo, że przecież nie powiedziała tego wprost, a mogła mu jasno przekazać, że brakowało jej jego towarzystwa. Trochę błądziła w tym co się działo, jakby sama nie umiała się określić, pewnie z tego wynikało jej niezdecydowanie, tak dla niej nietypowe i brak konkretów. Przysunęła w swoją stronę popielniczkę, żeby przygasić peta nim zacznie palić filtr.

Gdy spytał o zlecenie ponownie na niego spojrzała. Był to chyba odpowiedni moment, żeby wspomnieć o faktycznym celu jej wizyty. - To nie do końca zlecenie. - Od czegoś trzeba zacząć.

- Czy kojarzysz może mojego brata, Thorana? - Spoglądała na niego ciekawa, jak zareaguje na to imię. Zdawała sobie sprawę z tego, że ostatnio nie był szczególnie pozytywnie odbierany we wszystkich możliwych kręgach, wkurwiał jej znajomych najróżniejszymi zaczepkami. - Nie wiem, czy kiedyś wspominałam ci o tym, że mam brata bliźniaka. - Może warto było to dodać. Za chwilę przekaże mu, że nie istnieje. Wyglądała jakby bardzo mocno się nad czymś zastanawiała, ale za cholerę nie potrafiła wymyślić, jak skrócić tę opowieść.

- Znaczy, myślałam, że mam brata bliźniaka, to trochę pokręcone. - Przerwała ponownie na moment. - Mam nadzieję, że nie weźmiesz mnie za wariatkę. - Zdecydowanie wolałaby tego uniknąć. - Okazało się, że on nigdy nie istniał, ale narobił mi trochę problemów, mi i moim najbliższym, słyszałeś może coś o nim? - Jako, że przecież znajdował się na wyciągnięcie ręki od Nokturnu było całkiem prawdopodobne, że i do niego doszły słuchy o działaniach jej wyimaginowanego brata.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Esmé Rowle (16012), Geraldine Greengrass-Yaxley (13292)




Wiadomości w tym wątku
[12.08.1972] Sprawy bieżące | Ger & Esmé - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 20.07.2024, 20:53
RE: [12.08.1972] Sprawy bieżące | Ger & Esme - przez Esmé Rowle - 24.07.2024, 01:28
RE: [12.08.1972] Sprawy bieżące | Ger & Esme - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 24.07.2024, 11:29
RE: [12.08.1972] Sprawy bieżące | Ger & Esme - przez Esmé Rowle - 26.07.2024, 03:49
RE: [12.08.1972] Sprawy bieżące | Ger & Esme - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 26.07.2024, 10:55
RE: [12.08.1972] Sprawy bieżące | Ger & Esme - przez Esmé Rowle - 31.07.2024, 01:37
RE: [12.08.1972] Sprawy bieżące | Ger & Esme - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 31.07.2024, 11:10
RE: [12.08.1972] Sprawy bieżące | Ger & Esme - przez Esmé Rowle - 04.08.2024, 04:26
RE: [12.08.1972] Sprawy bieżące | Ger & Esme - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 04.08.2024, 20:24
RE: [12.08.1972] Sprawy bieżące | Ger & Esme - przez Esmé Rowle - 09.08.2024, 03:03
RE: [12.08.1972] Sprawy bieżące | Ger & Esme - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 13.08.2024, 10:06
RE: [12.08.1972] Sprawy bieżące | Ger & Esmé - przez Esmé Rowle - 18.08.2024, 16:08
RE: [12.08.1972] Sprawy bieżące | Ger & Esmé - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 18.08.2024, 21:05
RE: [12.08.1972] Sprawy bieżące | Ger & Esmé - przez Esmé Rowle - 28.08.2024, 02:33
RE: [12.08.1972] Sprawy bieżące | Ger & Esmé - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 30.08.2024, 23:42
RE: [12.08.1972] Sprawy bieżące | Ger & Esmé - przez Esmé Rowle - 08.09.2024, 02:14
RE: [12.08.1972] Sprawy bieżące | Ger & Esmé - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 14.09.2024, 11:31
RE: [12.08.1972] Sprawy bieżące | Ger & Esmé - przez Esmé Rowle - 27.09.2024, 03:30
RE: [12.08.1972] Sprawy bieżące | Ger & Esmé - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 03.10.2024, 11:43

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa