Następnie wszyscy opuszczamy uroczystość.
Jesteś inspiracją. Treść wróżby, jaka mu przytrafiła się po przełamaniu ciasteczka. Mogła mieć z nim wiele wspólnego. Mógł być inspiracją dla młodych stażystów w swoim miejscu pracy. A bardziej może dla swojego syna? W przyszłości? Interpretować można na wiele sposobów. Ciasteczko odłożył na talerz, treść życzenia, postanowił schować, do kieszeni spodni, zabrać ze sobą.
Było wiele sytuacji, spotkań, rozmów przy czymś słodkim, a nigdy Laurence nie zjadł czegoś, co zawierało czekoladę. Nawet nie pijał kakao. Jego organizm nie przyjmował kakao w jakiejkolwiek postaci. Być może, tyle czasu ile się oboje znają, Camille nie zarejestrowała tego przypadku. Przyznał się jej do tego problemu, akurat teraz, kiedy sugerowała mu pewne zamienniki związane z laktozą.
Lestrange’owi nie zdarzyło się jeszcze uczestniczyć na weselu w rodzinach czystokrwistych, gdzie tak nieodpowiednio prezentowała się cała organizacja. Coraz więcej dowiadywał się w rozmowie z innymi osobami. Na przeczucie nawet, nie sięgał po drinki, a szanowny Shafiq, wyjaśnił zaistniały problem, który nie powinien mieć miejsca.
Na ich stwierdzeniach o wróżbach, uśmiechnął się. Nie przeszkadzała mu konwersacja w języku francuskim. To także pomagało utrwalać sobie język.
- Mam w rodzinie szwagra, który jest wróżbitą. Nie ocenię jednak, jak bardzo jego umiejętności są prawdziwe, w ilu procentach się sprawdzają.Tak dodał do tematu, choć zgodny był ze słowami Anthony’ego.
Dyplomatka, nie asystentka. Właśnie Camille mu to sprostowała. Lecz też wysłuchał monologicznego wyjaśnienia towarzysza stolika. Jak się okazało, Panna Switchtone jest Ambasadorką. Trzeba jednak przyznać, że Anthony rzucił się na głęboką wodę, jeżeli próbował się jej w jakiś sposób przypodobać.
- Jeżeli mogę coś doradzić Anthony. Rodzinne wesela jak tutejszego pokroju, to raczej nie jest dobry pomysł na zyskanie sympatii u nowo poznanej kobiety. Może za szybko wszystko się zadziało? Warto byłoby później z nią porozmawiać i wyjaśnić na spokojnie zaistniałą sytuację.Może niewiele to pomoże, ale jako dobry kolega z pracy innego Departamentu, mógłby mu dobrym słowem czasem rzucić.
W pewnym momencie Shafiq przeprosił, z zamiarem udania się do swojego przyjaciela. Laurence, nie miał nic przeciwko.
- Do zobaczenia.
Skinął mu także głową na pożegnanie i odprowadził spojrzeniem, jak się oddalał. Wtedy Camille oznajmiła mu pytaniem, czy i oni nie powinni się zbierać. Laurence spojrzał na zegarek. Godzina była późna. Powinien w sumie także wracać. Do syna.
- Oczywiście. Możemy wracać.
Zgodził się i wstał pierwszy do stoł, Camille pomógł odsunąć krzesło, użyczając jej następnie ramienia. Ruszyli w stronę wyjścia, lecz zatrzymał się, kiedy rzucił mu się w sali bankietowej brat Louvain ze swoim zachowaniem. Westchnął ciężko. Każdy jednak odpowiada za siebie. Zostawił go i nie wtrącał się, choć być może powinien.
Opuścił z Camille uroczystość, odprowadzając ją do domu. A następnie samotnie wrócił do siebie.