27.07.2024, 09:29 ✶
Zmęczenie sprawiało, że wybite na dokumentach litery zamieniały się w nierówne szlaczki, wyboiste dróżki oraz strome pagórki i nie chodziło wcale o jej nieznajomość języka arabskiego, bowiem to z alfabetem łacińskim miała już problemy. Raz po raz pocierała więc oczy, upijała łyk kawy i szczypała się w policzki, aby odzyskać skupienie. Było trudno - nie z powodu nadgodzin, wściekłych posykiwań Tahiry, która najwyraźniej także miała już dość, ani nawet Isaaca, który robił to, co robił w Departamencie - był sobą, czym niemożebnie działał jej na nerwy, ale bez niego nie wyobrażała sobie nadgodzin.
Severine czuła presję. Podczas kursów przygotowawczych w Wizengamocie specjalizowała się w czymś innym, pracując w kancelarii Crouchów dostawała zupełnie inne sprawy, a teraz... Teraz zajmowała się czymś jeszcze innym. Ciężkie westchnienie opuściło jej usta zanim ponownie pochyliła się nad dokumentami. Miała przed sobą nie tylko te, nad którymi pracowała z Tahirą (i Isaacem), ale też magiczne kodeksy, ustawy i decyzje w podobnych sprawach wydawane w przeszłości. Nie mogła sobie pozwolić na błąd - pomijając fakt, że nie chciała zawieść Anthony'ego, to nie znosiła, gdy coś nie było dopięte na ostatni guzik.
— Czy to na pewno przejdzie w brytyjskim prawie? — zapytała na głos, czytając tłumaczenie, które właśnie podsunęła jej Tahira, choć pytanie to skierowane było bardziej do siebie samej, niż kogokolwiek innego; w końcu to ona znała się na prawie. — Isaacu, czy mógłbyś...
Ale on nie mógł, bo odszedł od nich chwilę temu. Przeciągnęła się niczym stary leniwy kocur i rozejrzała się wokół, a gdy jej wzrok spoczął na zamieszaniu, jakie zrobiło się wokół dywanów. Nie zaszkodzi sprawdzić - i tak powinna już odejść od stołu, bowiem czuła się obolała w tej pozycji. Wstając rzuciła Tahirze pytające spojrzenie - idziesz ze mną? Odrzuciła jasne włosy na plecy i powoli podeszła do dywanowego kłębowiska.
— Co knujecie? — zapytała Enzo.
Severine czuła presję. Podczas kursów przygotowawczych w Wizengamocie specjalizowała się w czymś innym, pracując w kancelarii Crouchów dostawała zupełnie inne sprawy, a teraz... Teraz zajmowała się czymś jeszcze innym. Ciężkie westchnienie opuściło jej usta zanim ponownie pochyliła się nad dokumentami. Miała przed sobą nie tylko te, nad którymi pracowała z Tahirą (i Isaacem), ale też magiczne kodeksy, ustawy i decyzje w podobnych sprawach wydawane w przeszłości. Nie mogła sobie pozwolić na błąd - pomijając fakt, że nie chciała zawieść Anthony'ego, to nie znosiła, gdy coś nie było dopięte na ostatni guzik.
— Czy to na pewno przejdzie w brytyjskim prawie? — zapytała na głos, czytając tłumaczenie, które właśnie podsunęła jej Tahira, choć pytanie to skierowane było bardziej do siebie samej, niż kogokolwiek innego; w końcu to ona znała się na prawie. — Isaacu, czy mógłbyś...
Ale on nie mógł, bo odszedł od nich chwilę temu. Przeciągnęła się niczym stary leniwy kocur i rozejrzała się wokół, a gdy jej wzrok spoczął na zamieszaniu, jakie zrobiło się wokół dywanów. Nie zaszkodzi sprawdzić - i tak powinna już odejść od stołu, bowiem czuła się obolała w tej pozycji. Wstając rzuciła Tahirze pytające spojrzenie - idziesz ze mną? Odrzuciła jasne włosy na plecy i powoli podeszła do dywanowego kłębowiska.
— Co knujecie? — zapytała Enzo.