Agnes nie zniknęła na długo. Jeśli ktokolwiek zwrócił na jej nieobecność uwagę, jeśli to kogokolwiek interesowało, to można było oszacować, że trwała ona maksymalnie kilkanaście minut. Może nieco więcej niż kwadrans. Nie zostawiła swoich gości samych na zbyt długi czas. Nie kazała im też zbyt długo czekać na zapowiedzianą niespodziankę. Wróciła, wchodząc do salonu od strony drzwi prowadzących na schody. W ręku trzymała sporych rozmiarów, kremową kopertę.
Przystanęła na moment, tuż przy drzwiach wejściowych, rozglądając się po wnętrzu. Wszyscy byli? Czy wszystko było gotowe? Wyglądało na to, że owszem. Przynajmniej na pierwszy rzut oka. Kiwnęła głową do samej siebie. A następnie ruszyła powoli w kierunku stoliku z alkoholem, przy którym w międzyczasie zgromadziło się sporo osób. W ogóle jej to nie zaskoczyło. Było to naprawdę... typowe.
Zatrzymując się w pobliżu tegoż zbiorowiska, chcąc sięgnąć po lampkę czerwonego wina, pozwoliła sobie położyć dłoń na ramieniu Atreusa. Drobny, zwyczajny gest. Stojąca za nim chęć przywitania się z krewnym zmarłego męża. Od jak dawna go znała?
- Ciesze się, że pojawiłeś się na przyjęciu. - odezwała się, nie decydując na dodanie czegoś więcej. Na lekki uścisk. Na ucałowanie w policzka. Po prostu położyła dłoń, którą już po chwili zabrała, uwagę przenosząc na Celine. Na Celine, która była jej potrzebna. - Za kilka minut będziesz mogła wrócić za fortepian, niech tylko przekaże wszystkim pewną... informacje. - poinformowała, pozostałych obdarzając natomiast uśmiechem. - Wybaczcie.
Jaka to była informacja? Tego Agnes zdradzać nie zamierzała. Po prostu odeszła, kierując się w stronę tego samego miejsca, z którego wcześniej wszystkich przywitała. Okolica stolików. Okolica fortepianu. Przy pomocy różdżki, raz i drugi uderzyła w lampkę wina. Odgłos, który dał wszystkim do zrozumienia, że powinni skupić się na niej. Następnie wzmocniła swój głos prostym zaklęciem.
- Moi drodzy. Wybaczcie, że zmusiłam was do przerwania zabawy, celem zanudzania kolejnymi przemowami. Obiecuje, że ta nie będzie długa. - na chwilę zamilkła, spoglądając po zebranych, upewniając się, iż wszyscy zwrócili na nią uwagę. Jako, że w części była wilą, podobnie jak Camille i Celine, potrafiła zadbać o odpowiednie ilości uwagi, które byłyby poświęcone jej osobie. W tym przypadku nie było inaczej. Z typową dla siebie wprawą, posłużyła się zdolnościami odziedziczonymi po babce. - Chciałabym z tego miejsca poruszyć pewną sprawę. Biorąc pod uwagę nastroje, jakie ostatnimi czasy panują w kraju, problemy z którymi mierzymy się wszyscy, to inicjatywa naprawdę warta uwagi. Prawdziwy akt odwagi. Nie każdego byłoby na takowy stać. - spojrzeniem odnalazła Alexandra Mulcibera, który znajdywał się całkiem blisko. Przy stolikach, razem z innymi członkami swojej rodziny. - Tego chłopaka... - zaśmiała się cicho, widząc jak nieadekwatne jest to określenie w stosunku do osoby, o której mówiła. - ...w zasadzie mężczyznę, znam od bardzo dawna. Jest trochę nieśmiały. Zdecydowanie zbyt cichy. Wydaje mi się, że brakuje mu trochę pewności siebie. Podejrzewam, że może nie być szczęśliwy, kiedy zaproszę go tutaj, do siebie. Ośmielmy go może brawami? - zasugerowała, samej odkładając na fortepian wino, kopertę, a także własną różdżkę. Następnie zaczęła klaskać, oczekując że inni pójdą w jej ślady. - Moi drodzy, przejdę wreszcie do sedna. Z tego miejsca chciałabym pogratulować Alexandrowi Mulciberowi inicjatywy, jaką jest organizacja charytatywna imienia Donalda Mulcibera, zajmująca się wspieraniem ofiar magirasizmu. Alexandrze? - pozwoliła zrobić sobie kilka kroków w kierunku mężczyzny. Zachęcić go do podejścia. Wygłoszenia krótkiej mowy. Odebrania drobnego prezentu, jaki przygotowała. O ile można było nazwać prezentem to, co kryło się w kopercie. - Zapraszam, kochany.
Cokolwiek w reakcji na jej słowa działo się teraz w salonie, Agnes nie zwracała na to większej uwagi. Skupiła się na Alexandrze. Na tym, aby odpowiednio nagrodzić go za inicjatywę. Okazać jej swoje wsparcie. Reszta była chwilowo zaledwie tłem. Tłem, które miało zostać zachęcone do podążenia w ślady pani Delacour.
Na odpisy czekam do środy, 9 rano. Kolejka nie obowiązuje, byle zachować jakiś sens.
Dodatkowo - Agnes posłużyła się przewagą ulubieniec tłumu. Jest w tym raczej subtelna, delikatna, z tego względu zakładam słaby sukces, czyli po prostu zwracacie na nią uwagę. Jeśli ktoś z was posiada oklumencje, może to oczywiście zignorować.
Intencje Matthiasa - po ustaleniu z graczem
Intencje Matthiasa? Tutaj ciężko było określić to w sposób jednoznaczny. Z jednej strony wyglądało na to, że czuł względem Sophie... jakąś sympatie? Natomiast z drugiej, tym co Alexander dostrzegł, były niewątpliwie łzy. Ta relacja miała przynieść córce jego kuzyna sporo bólu. Wiązać się z pewnym rozczarowaniem. Wszystko to miało bowiem zostać stworzone na kłamstwie. Już na tym kłamstwie było tworzone? Matthias coś ukrywał i nie był względem innych szczery. Tylko co to było? Przemowa Agnes nie pozwoliła Ci się na tym skupić i dojść do sedna.