10.01.2023, 18:09 ✶
Ona bynajmniej nie miała tyle rozrywek w tym mieście, co jej kuzyn. Nie znała tutaj zbyt wielu osób, toteż kiedy przychodziło co do czego, zadowalała się towarzystwem kogokolwiek. A że i takich osób było stosunkowo mało w jej otoczeniu, to pozwalała sobie na niewinne śledzenie bliskich jej ludzi. Bądź co bądź, Castiel się do tego grona zaliczał. Nie to, że Sophie pałała do niego wielką i nieskończoną miłością. Po prostu więzy krwi do czegoś ją zobowiązywały. W związku z tym, że miała niemalże stu procentową pewność, że Castiel nie odpowie na jej listy o treści "co słychać", to musiała sobie radzić w inny sposób.
- Gdzie ty tu widzisz arogancję? - Odpowiedziała pytaniem na pytanie, bardzo skutecznie udając oburzenie i przywołując właśnie ten wyraz twarzy. Jednak chwilę później nie mogła już dłużej tego robić, toteż uśmiechnęła się szeroko w kierunku kuzyna.
Wzruszyła delikatnie ramionami słysząc jego kolejne słowa, po czym bez większego skrępowania sięgnęła w stronę kanapki, którą i tak zamierzała zjeść. Przecież nie pozwoli, żeby się zmarnowała, prawda? W końcu wyglądała naprawdę smakowicie. Wgryzła się w nią z rozkoszą przymykając oczy, gdy poczuła smak pastrami na języku. Musiała przyznać, że w Wielkiej Brytanii naprawdę dobrze karmili. Czasami miała wrażenie, że nawet lepiej niż w Ameryce.
- Nie, nie masz takiego prawa - odpowiedziała z pełnymi ustami. Zmusiła się do tego aby przełknąć zalegający w jej ustach kęs kanapki. Odchrząknęła delikatnie, po czym kontynuowała. - To, że list został wysłany do Ciebie, nie jest jednoznaczne z tym, że zostałeś zaangażowany w sprawę. Ot zmartwiony rodzic wypytuje innych ludzi o wieści na temat jego córki. To wszystko.
Znów wzruszyła ramionami i ponownie ugryzła kanapkę. Tym razem żuła ją długo, zastanawiając się nad tym wszystkim w ciszy. Może faktycznie postępowała nie do końca rozważnie, nie informując nikogo na temat miejsca swojego pobytu. Jednak chciała po prostu zrobić coś na własnych zasadach. Czy to była jakaś wielka zbrodnia? Z jej perspektywy wyglądało to inaczej. A w chwili obecnej uważała, że ojciec nie zasłużył na tego typu informacje z jej strony.
- Cas, czyżbyś zainteresował się moim losem? - Uniosła jedną brew ku górze i uśmiechnęła się kącikiem ust. Sięgnęła ponownie po filiżankę kawy i upiła jeden niewielki łyk. W końcu uznała, że nie ma powodu dla którego miałaby być niemiła względem kuzyna, a w razie czego, miejsce zamieszkania zawsze mogła zmienić. - Wynajęłam pokój w dziurawym kotle. Okazuje się, że wcale nie mają tak drogo jak przypuszczałam.
- Gdzie ty tu widzisz arogancję? - Odpowiedziała pytaniem na pytanie, bardzo skutecznie udając oburzenie i przywołując właśnie ten wyraz twarzy. Jednak chwilę później nie mogła już dłużej tego robić, toteż uśmiechnęła się szeroko w kierunku kuzyna.
Wzruszyła delikatnie ramionami słysząc jego kolejne słowa, po czym bez większego skrępowania sięgnęła w stronę kanapki, którą i tak zamierzała zjeść. Przecież nie pozwoli, żeby się zmarnowała, prawda? W końcu wyglądała naprawdę smakowicie. Wgryzła się w nią z rozkoszą przymykając oczy, gdy poczuła smak pastrami na języku. Musiała przyznać, że w Wielkiej Brytanii naprawdę dobrze karmili. Czasami miała wrażenie, że nawet lepiej niż w Ameryce.
- Nie, nie masz takiego prawa - odpowiedziała z pełnymi ustami. Zmusiła się do tego aby przełknąć zalegający w jej ustach kęs kanapki. Odchrząknęła delikatnie, po czym kontynuowała. - To, że list został wysłany do Ciebie, nie jest jednoznaczne z tym, że zostałeś zaangażowany w sprawę. Ot zmartwiony rodzic wypytuje innych ludzi o wieści na temat jego córki. To wszystko.
Znów wzruszyła ramionami i ponownie ugryzła kanapkę. Tym razem żuła ją długo, zastanawiając się nad tym wszystkim w ciszy. Może faktycznie postępowała nie do końca rozważnie, nie informując nikogo na temat miejsca swojego pobytu. Jednak chciała po prostu zrobić coś na własnych zasadach. Czy to była jakaś wielka zbrodnia? Z jej perspektywy wyglądało to inaczej. A w chwili obecnej uważała, że ojciec nie zasłużył na tego typu informacje z jej strony.
- Cas, czyżbyś zainteresował się moim losem? - Uniosła jedną brew ku górze i uśmiechnęła się kącikiem ust. Sięgnęła ponownie po filiżankę kawy i upiła jeden niewielki łyk. W końcu uznała, że nie ma powodu dla którego miałaby być niemiła względem kuzyna, a w razie czego, miejsce zamieszkania zawsze mogła zmienić. - Wynajęłam pokój w dziurawym kotle. Okazuje się, że wcale nie mają tak drogo jak przypuszczałam.