27.07.2024, 23:16 ✶
- Dziękuję - odparłem na uraczenie herbatą. Na razie ani drgnąłem, chociaż najchętniej to dorwałbym się nawet do wrzątku, byleby zająć czymś ręce. Zamiast tego obejmowałem własne ramiona. Mimo wszystko dodawało mi to odrobiny otuchy i powstrzymywało przed nadmierną gestykulacją.
Z pewną wdzięcznością słuchałem tych porad odnośnie wampirzego bycia. Victoria musiała dobrze znać tamtego drugiego wampira, a może robiła z nim wywiad naukowy... tym samym tez go dobrze poznając. Cóż, niezależnie od ich relacji, w którą nie zamierzałem wnikać, przynajmniej nie w tej chwili, nie na tym etapie, dobrze było posłuchać doświadczeń innego wampira. Tak sobie pomyślałem, że mógłbym na wszelki wypadek mieć przy sobie taki eliksir, choć nie byłem pewien, czy świadomie wyszedłbym na słońce żeby to przetestować na własnej skórze. Co będzie, jeśli jednak ja zareaguję inaczej? Huh. Nie chciałem nawet o tym myśleć.
A z tym odzieniem to również nie był zły pomysł, ale bardziej na jesienno-zimowe klimaty by również nie zwracać nadmiernej uwagi gapiów.
- Byłoby świetnie, gdybym mógł normalnie funkcjonować za dnia - przyznałem głośno i tym samym zapaliła się we mnie nadzieja, że może któregoś dnia wrócę do normalności. Nie będę się bał słońca, nie będzie dokuczał mi głód. Będę tylko zimny i martwy, ale nie zmienię się w kupkę popiołu. - I z tym głodem... Tworzyłaś już wcześniej jakieś eliksiry? Bo to brzmi obiecująco, tylko pytanie, jakie są na to szanse? Jakie są rokowania...? Ja... nie będę ukrywał, że się na tym nie znam. Nawet nie przyszło mi do głowy, że coś takiego można by stworzyć - kontynuowałem, chcąc być z nią w pełni szczerą. Skoro mieliśmy razem współpracować, to powinna wiedzieć, co potrafiłem, a czego nie. Również chciałem wiedzieć na jak niepewny grunt się właśnie pakowałem. Oby było jak najstabilniej, ale... Mimo wszystko... Dam radę. Będzie dobrze.
- Tak, mogę normalnie jeść, ale wszystko jest dla mnie bez smaku... I alkohol na mnie nie działa. Jedynym wyjątkiem jest krew... Ona z kolei działa na mnie aż za mocno, dlatego mnie tak ciągnie wciąż, do tego uczucia... Ale jedzenie mogę jeść, tylko nic nie wnosi istotnego, poza wyglądaniem normalnie podczas rodzinnych obiadów - odpowiedziałem, w końcu pękając i sięgając po tę filiżankę. Zapewne właśnie miałem zdradzić swój własny trick. Tak, czułem si bardziej normalny, kiedy piłem herbatę. Co z tego, że z reguły miałem gdzieś herbatki, kiedy byłem przerośniętym smarkiem? Upiłem łyk i odstawiłem filiżankę na stolik.
- I dlaczego wampiry piją krew? Przeczytałem na ten temat tyle książek, że mam papkę z mózgu. Każdy pisze coś innego, a też nie będę ukrywał, że molem książkowym to nie jestem i było to dla mnie szczególnie bolesne. Z reguły są legendy o tym, że ktoś przelał czyjąś krew i dlatego został obciążony klątwą krwi, ale nie wiem, ile w tym prawdy... I to raczej nie ma naukowego podłoża - wyrzuciłem z siebie. Tak bardzo czułem się samotny z tym wszystkim, pozbawionym wiedzy, że się katowałem nad księgami, z których nie dostawałem żadnych konkretów, tylko zlepek ogólnikowych informacji albo ballady. - Czy tu chodzi o to, że daje życie ludziom, to, że płynie sobie wesoło przez całe ciało? - zapytałem po chwili niepewnie, jak gdybym był przed psorką na zajęciach w Hogwarcie. Widziałem skutki, jakie przynosiło moje spijanie. Oni wszyscy słabli. Może była esencją życia?
Z pewną wdzięcznością słuchałem tych porad odnośnie wampirzego bycia. Victoria musiała dobrze znać tamtego drugiego wampira, a może robiła z nim wywiad naukowy... tym samym tez go dobrze poznając. Cóż, niezależnie od ich relacji, w którą nie zamierzałem wnikać, przynajmniej nie w tej chwili, nie na tym etapie, dobrze było posłuchać doświadczeń innego wampira. Tak sobie pomyślałem, że mógłbym na wszelki wypadek mieć przy sobie taki eliksir, choć nie byłem pewien, czy świadomie wyszedłbym na słońce żeby to przetestować na własnej skórze. Co będzie, jeśli jednak ja zareaguję inaczej? Huh. Nie chciałem nawet o tym myśleć.
A z tym odzieniem to również nie był zły pomysł, ale bardziej na jesienno-zimowe klimaty by również nie zwracać nadmiernej uwagi gapiów.
- Byłoby świetnie, gdybym mógł normalnie funkcjonować za dnia - przyznałem głośno i tym samym zapaliła się we mnie nadzieja, że może któregoś dnia wrócę do normalności. Nie będę się bał słońca, nie będzie dokuczał mi głód. Będę tylko zimny i martwy, ale nie zmienię się w kupkę popiołu. - I z tym głodem... Tworzyłaś już wcześniej jakieś eliksiry? Bo to brzmi obiecująco, tylko pytanie, jakie są na to szanse? Jakie są rokowania...? Ja... nie będę ukrywał, że się na tym nie znam. Nawet nie przyszło mi do głowy, że coś takiego można by stworzyć - kontynuowałem, chcąc być z nią w pełni szczerą. Skoro mieliśmy razem współpracować, to powinna wiedzieć, co potrafiłem, a czego nie. Również chciałem wiedzieć na jak niepewny grunt się właśnie pakowałem. Oby było jak najstabilniej, ale... Mimo wszystko... Dam radę. Będzie dobrze.
- Tak, mogę normalnie jeść, ale wszystko jest dla mnie bez smaku... I alkohol na mnie nie działa. Jedynym wyjątkiem jest krew... Ona z kolei działa na mnie aż za mocno, dlatego mnie tak ciągnie wciąż, do tego uczucia... Ale jedzenie mogę jeść, tylko nic nie wnosi istotnego, poza wyglądaniem normalnie podczas rodzinnych obiadów - odpowiedziałem, w końcu pękając i sięgając po tę filiżankę. Zapewne właśnie miałem zdradzić swój własny trick. Tak, czułem si bardziej normalny, kiedy piłem herbatę. Co z tego, że z reguły miałem gdzieś herbatki, kiedy byłem przerośniętym smarkiem? Upiłem łyk i odstawiłem filiżankę na stolik.
- I dlaczego wampiry piją krew? Przeczytałem na ten temat tyle książek, że mam papkę z mózgu. Każdy pisze coś innego, a też nie będę ukrywał, że molem książkowym to nie jestem i było to dla mnie szczególnie bolesne. Z reguły są legendy o tym, że ktoś przelał czyjąś krew i dlatego został obciążony klątwą krwi, ale nie wiem, ile w tym prawdy... I to raczej nie ma naukowego podłoża - wyrzuciłem z siebie. Tak bardzo czułem się samotny z tym wszystkim, pozbawionym wiedzy, że się katowałem nad księgami, z których nie dostawałem żadnych konkretów, tylko zlepek ogólnikowych informacji albo ballady. - Czy tu chodzi o to, że daje życie ludziom, to, że płynie sobie wesoło przez całe ciało? - zapytałem po chwili niepewnie, jak gdybym był przed psorką na zajęciach w Hogwarcie. Widziałem skutki, jakie przynosiło moje spijanie. Oni wszyscy słabli. Może była esencją życia?