28.07.2024, 00:53 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 12.10.2024, 13:30 przez Eden Lestrange.)
Krztuszę się donośnie przy Anthonym, ale wcześniej na moment nawiązuje jeszcze kontakt wzrokowy z Alexandrem. XD
Spodziewała się namawiania, choćby podprogowej sugestii, by skłoniła się ku poszerzeniu jego ministerialnego panteonu swoją obecnością. Czuła, że kolejna propozycja nastąpi prędzej czy później, skoro rozmowa właśnie kręciła się wokół inwestycji - Anthony z łatwością mógłby przeskoczyć z Aryamana do niej samej. Pewnie do niedawna by się jeszcze zgodziła bez większego zastanowienia, chcąc zabić jakąkolwiek krztę wolnego czasu nieustanną pracą. Kiedy całą uwagę pochłaniały rachunki, prognozy finansowe, dodawanie kolejnych punktów do niekończącej się listy zadań, nie miała okazji do zmartwień. Jednak teraz zaprosiła na nowo starych przyjaciół do swojego życia i jeśli nie chciała, by więzi ponownie rozpadły się w drobny mak, musiała zacząć poświęcać im należyty czas i uwagę. A to oznaczało zrezygnowanie z czegoś, choć sama jeszcze nie wiedziała, z czego powinna.
Agnes przyciągnęła uwagę Eden na tyle, że nawet nie zauważyła, że Shafiq przerwał swoje wyjaśnienia. Sprawa zagranicznych bogactw straciła na wadze w obliczu słów gospodyni; co było w zasadzie niebywale niedorzeczne, biorąc pod uwagę, że im więcej mówiła, tym bardziej Malfoy głupiała.
Nawiązała kontakt wzrokowy z gwoździem obecnego programu; spojrzenie, którym obdarzyła Alexa wyrażało więcej niż tysiąc słów, a jakimś dziwnym trafem żadne nie trafiło się pochlebne. Mulciber trochę nieśmiały? Zbyt cichy? On był co najwyżej nieśmiały jak ekspansja dżumy po Europie, a cichy jak rewolucja francuska. Od jakiej strony go znała Agnes, jakie narkotyki spożywał przed spotkaniami z nią? A może na starość Delacour już nie dowidzi, może pomyliła Mulciberów i teraz wesoło gaworzyła o którymś z bliźniaków?
Przytknęła do ust kieliszek, nie mogąc znieść peanów na cześć Alexandra na trzeźwo. Może i Anthony będzie ją musiał odprowadzać do domu, bo przez ogólne znieczulenie się nie będzie w stanie samodzielnie ruszać nogami, ale przynajmniej zapomni na chwilę o tym, co właśnie usłyszała. Alkohol przez moment przyjemnie płynął wzdłuż przełyku, kojąc nadchodzącą migrenę i zażenowanie.
Po czym Agnes przeszła do sedna, a Eden na wspomnienie ofiar magirasizmu odruchowo próbowała się zaśmiać paskudnie, w efekcie czego się winem zakrztusiła i łyk napoju poszedł jej prosto do nosa.
Wsparła się wolną dłonią o pobliską ścianę, a drugą ręką, w której dzierżyła kieliszek, próbowała wycelować w dłoń Shafiqa, aby ten szkło od niej odebrał - średnio widziała, co robi, bo głowę miała pochyloną w dół. Sama natomiast zaniosła się donośnym kaszlem, walcząc o każdy oddech, mierząc się z palącym bólem w górnych drogach oddechowych, które przeorał alkohol. Nawiązała spojrzenie z nadchodzącym Aryamanem, jakby w nadziei, że wezwie pomoc. Liczyła w duchu, że oklaski, które niesłusznie Alex zbierał, zagłuszą jej nietaktowne zakrztuszenie się.
Wiedziała, że znajomość z Mulciberem kiedyś doprowadzi ją do uszczerbku na zdrowiu, ale była przekonana, że na psychicznym. Czy to właśnie była ta niespodzianka, którą obiecała im Agnes?
Spodziewała się namawiania, choćby podprogowej sugestii, by skłoniła się ku poszerzeniu jego ministerialnego panteonu swoją obecnością. Czuła, że kolejna propozycja nastąpi prędzej czy później, skoro rozmowa właśnie kręciła się wokół inwestycji - Anthony z łatwością mógłby przeskoczyć z Aryamana do niej samej. Pewnie do niedawna by się jeszcze zgodziła bez większego zastanowienia, chcąc zabić jakąkolwiek krztę wolnego czasu nieustanną pracą. Kiedy całą uwagę pochłaniały rachunki, prognozy finansowe, dodawanie kolejnych punktów do niekończącej się listy zadań, nie miała okazji do zmartwień. Jednak teraz zaprosiła na nowo starych przyjaciół do swojego życia i jeśli nie chciała, by więzi ponownie rozpadły się w drobny mak, musiała zacząć poświęcać im należyty czas i uwagę. A to oznaczało zrezygnowanie z czegoś, choć sama jeszcze nie wiedziała, z czego powinna.
Agnes przyciągnęła uwagę Eden na tyle, że nawet nie zauważyła, że Shafiq przerwał swoje wyjaśnienia. Sprawa zagranicznych bogactw straciła na wadze w obliczu słów gospodyni; co było w zasadzie niebywale niedorzeczne, biorąc pod uwagę, że im więcej mówiła, tym bardziej Malfoy głupiała.
Nawiązała kontakt wzrokowy z gwoździem obecnego programu; spojrzenie, którym obdarzyła Alexa wyrażało więcej niż tysiąc słów, a jakimś dziwnym trafem żadne nie trafiło się pochlebne. Mulciber trochę nieśmiały? Zbyt cichy? On był co najwyżej nieśmiały jak ekspansja dżumy po Europie, a cichy jak rewolucja francuska. Od jakiej strony go znała Agnes, jakie narkotyki spożywał przed spotkaniami z nią? A może na starość Delacour już nie dowidzi, może pomyliła Mulciberów i teraz wesoło gaworzyła o którymś z bliźniaków?
Przytknęła do ust kieliszek, nie mogąc znieść peanów na cześć Alexandra na trzeźwo. Może i Anthony będzie ją musiał odprowadzać do domu, bo przez ogólne znieczulenie się nie będzie w stanie samodzielnie ruszać nogami, ale przynajmniej zapomni na chwilę o tym, co właśnie usłyszała. Alkohol przez moment przyjemnie płynął wzdłuż przełyku, kojąc nadchodzącą migrenę i zażenowanie.
Po czym Agnes przeszła do sedna, a Eden na wspomnienie ofiar magirasizmu odruchowo próbowała się zaśmiać paskudnie, w efekcie czego się winem zakrztusiła i łyk napoju poszedł jej prosto do nosa.
Wsparła się wolną dłonią o pobliską ścianę, a drugą ręką, w której dzierżyła kieliszek, próbowała wycelować w dłoń Shafiqa, aby ten szkło od niej odebrał - średnio widziała, co robi, bo głowę miała pochyloną w dół. Sama natomiast zaniosła się donośnym kaszlem, walcząc o każdy oddech, mierząc się z palącym bólem w górnych drogach oddechowych, które przeorał alkohol. Nawiązała spojrzenie z nadchodzącym Aryamanem, jakby w nadziei, że wezwie pomoc. Liczyła w duchu, że oklaski, które niesłusznie Alex zbierał, zagłuszą jej nietaktowne zakrztuszenie się.
Wiedziała, że znajomość z Mulciberem kiedyś doprowadzi ją do uszczerbku na zdrowiu, ale była przekonana, że na psychicznym. Czy to właśnie była ta niespodzianka, którą obiecała im Agnes?
I was never as good as I always thought I was
— but I knew how to dress it up —
I was never satisfied, it never let me go
just dragged me by my hair and back on with the show
~♦~
— but I knew how to dress it up —
I was never satisfied, it never let me go
just dragged me by my hair and back on with the show
~♦~