10.01.2023, 19:12 ✶
Nie wzdrygnął się, ani nawet nawet nie podskoczył z zaskoczenia po niespodziewanym skoku Salema i ułożenia miski tuż obok jego rąk - z jakiegoś powodu był na takie zagrywki odporny, a równie dobrze mogły to być tajemnicze deficyty w mózgu. Przyjrzał się to kotu, to misce, i ponownie przeniósł wzrok na zwierzaka.
- O, faktycznie pusta. Widać po tobie że cie dobrze karmią. - obdarzył kocura ciepłym uśmiechem, w ogóle nie zdając sobie sprawy że właśnie powiedział coś, co mogło być uznane za obraźliwe. Co prawda ostatnimi czasy Salem chyba trochę przytył, albo przynajmniej urosła mu sierść, ale młody Figg w ogóle nie łączył tego faktu ze swoim przyjazdem. Przecież karmił Salema tylko wtedy, kiedy ten był głodny! Nicholas sam na sobie praktykował podobną metodą i gdyby miał się ocenić, nigdy by nie powiedział że przybrało mu się kilka kilogramów więcej. Co prawda w przeciwieństwie do kota nie śpi całe dnie za donicą lub w innym, ciepłym miejscu, ale były to już szczegóły, o które nikt nie pytał. Dłonią ubrudzoną od mąki spróbował poczochrać łepetynę sierściucha, a jeśli mu się udało, pozostawił na niej odbitą z mąki dłoń.
- Musisz poczekać bo mam brudne ręce. Nie widziałeś gdzie Nora zostawia ścierki? - zapytał rozglądając się po najbliższej sobie części kuchni, aby znaleźć cokolwiek, w co mógłby wytrzeć swoje ubrudzone od białego proszku dłonie. Jego poszukiwania nie trwały długo, bo zostały szybko przerwane przez nagłe przybycie najwpasnialszej na świecie siostry. Nora ubiorem zdecydowanie pasowała do tego miejsca w przeciwieństwie do Nicholasa, który wprowadzał w kuchni jedynie chaos i zamieszanie, a ubiorem zaś odstawał w generyczny sposób. Jedynie ubrany, biały, cukierniczy fartuch jakkolwiek wzbudzał pozory, że jest tutaj stałym pracownikiem. Gdyby jednak tak było, klub zaraz by splajtował.
- Hej siostrzyczko! Emm... No... Właściwie to chciałem zrobić to szybciej i wsypać bez przesiewania. Poza tym nie wiem gdzie jest sitko. - podrapał się ubrudzoną dłonią po włosach, zupełnie nieświadomie pozostawiając na nich resztę niewytartej mąki. Tak naprawdę już prawie nie potrzebował ścierki, bo jedną dłoń wytarł niemal w całości w inne miejsca. Oparł się rękami o blat i spojrzał na Norę pytająco kiedy ta wspominała o wykorzystywaniu Nicholasa przez kota. Otworzył buzię z niedowierzania jak ten nikczemny i podstępny sierściuch mógł mu coś takiego zrobić!
- Ty pchlarzu paskudny, psik mi stąd! No już! - uniósł się nieco na Salema, prusząc w jego stronę mąką przy pomocy strzelania ze swoich ubrudzonych nią palców. Miał nadzieję że kot pokocha go tak jak Norę, ale Nicholas poczuł jedynie ukłucie zdrady i poważny zawód. Czego innego mógł się spodziewać po kotach?
- A ja myślałem że mnie lubi, pff. Mogłem się tego spodziewać. - prychnął pod nosem kiwając z niedowierzania głową na boki. Był załamany, a przynajmniej taki pozostanie przez najbliższe dwie minuty, aż inne sprawy nie zajmą mu bardziej głowy. - Tak, poproszę kawy. Po takim ciosie tylko ona może mnie uratować.
- O, faktycznie pusta. Widać po tobie że cie dobrze karmią. - obdarzył kocura ciepłym uśmiechem, w ogóle nie zdając sobie sprawy że właśnie powiedział coś, co mogło być uznane za obraźliwe. Co prawda ostatnimi czasy Salem chyba trochę przytył, albo przynajmniej urosła mu sierść, ale młody Figg w ogóle nie łączył tego faktu ze swoim przyjazdem. Przecież karmił Salema tylko wtedy, kiedy ten był głodny! Nicholas sam na sobie praktykował podobną metodą i gdyby miał się ocenić, nigdy by nie powiedział że przybrało mu się kilka kilogramów więcej. Co prawda w przeciwieństwie do kota nie śpi całe dnie za donicą lub w innym, ciepłym miejscu, ale były to już szczegóły, o które nikt nie pytał. Dłonią ubrudzoną od mąki spróbował poczochrać łepetynę sierściucha, a jeśli mu się udało, pozostawił na niej odbitą z mąki dłoń.
- Musisz poczekać bo mam brudne ręce. Nie widziałeś gdzie Nora zostawia ścierki? - zapytał rozglądając się po najbliższej sobie części kuchni, aby znaleźć cokolwiek, w co mógłby wytrzeć swoje ubrudzone od białego proszku dłonie. Jego poszukiwania nie trwały długo, bo zostały szybko przerwane przez nagłe przybycie najwpasnialszej na świecie siostry. Nora ubiorem zdecydowanie pasowała do tego miejsca w przeciwieństwie do Nicholasa, który wprowadzał w kuchni jedynie chaos i zamieszanie, a ubiorem zaś odstawał w generyczny sposób. Jedynie ubrany, biały, cukierniczy fartuch jakkolwiek wzbudzał pozory, że jest tutaj stałym pracownikiem. Gdyby jednak tak było, klub zaraz by splajtował.
- Hej siostrzyczko! Emm... No... Właściwie to chciałem zrobić to szybciej i wsypać bez przesiewania. Poza tym nie wiem gdzie jest sitko. - podrapał się ubrudzoną dłonią po włosach, zupełnie nieświadomie pozostawiając na nich resztę niewytartej mąki. Tak naprawdę już prawie nie potrzebował ścierki, bo jedną dłoń wytarł niemal w całości w inne miejsca. Oparł się rękami o blat i spojrzał na Norę pytająco kiedy ta wspominała o wykorzystywaniu Nicholasa przez kota. Otworzył buzię z niedowierzania jak ten nikczemny i podstępny sierściuch mógł mu coś takiego zrobić!
- Ty pchlarzu paskudny, psik mi stąd! No już! - uniósł się nieco na Salema, prusząc w jego stronę mąką przy pomocy strzelania ze swoich ubrudzonych nią palców. Miał nadzieję że kot pokocha go tak jak Norę, ale Nicholas poczuł jedynie ukłucie zdrady i poważny zawód. Czego innego mógł się spodziewać po kotach?
- A ja myślałem że mnie lubi, pff. Mogłem się tego spodziewać. - prychnął pod nosem kiwając z niedowierzania głową na boki. Był załamany, a przynajmniej taki pozostanie przez najbliższe dwie minuty, aż inne sprawy nie zajmą mu bardziej głowy. - Tak, poproszę kawy. Po takim ciosie tylko ona może mnie uratować.