Stosunkowo miłym zaskoczeniem był fakt, że prowadząca to stoisko dziewczyna biegle posługuje się językiem francuskim. Pod wieloma względami Anglia uchodziła za barbarzyński kraj, zwłaszcza pod względem kulinarnym. Spędzenie większości swojego życia we Francji sprawiało, że miał pełne prawo tak twierdzić. Przywyknięcie do lokalnej kuchni nie będzie dla niego łatwym wyczynem, będzie wręcz koszmarnie trudne. Na całe szczęście z alkoholem było inaczej.
— Merci. — Przejawiana przez dziewczynę umiejętność posługiwania się jego ojczystym językiem sprawiła, że bez wahania zaprzestał mówienia po angielsku. Nerwowość w śmiechu rudowłosej była aż nazbyt dobrze słyszalna. Większość spotykanych przez niego kobiet nie reagowała w ten sposób. Za sprawą pierwszego wrażenia przypominała mu przyjaciółki z czasów szkolnych i pierwsze dziewczyny, z którymi chodził w trakcie pobierania nauki w Akademii Beauxbatons.
— To więcej, niż jakiekolwiek wino, które piłem do tej pory. Tym razem to degustacja. — Odpowiedział w swoim ojczystym języku podczas sięgania po napełnioną do połowy szklankę. Lekko nią zakołysał i krótko powąchał, po czym przysunął naczynie do ust po to aby skosztować tego alkoholu. Smakował... naprawdę dobrze i faktycznie alkohol został zręcznie przykryty smakiem cytryn. Preferował wino, jednak doszedł do wniosku, że mógłby zakupić jedną butelkę tej cytrynówki.
— W takim razie wezmę ulotkę i złożę potem zamówienie listowne. — Odparł z lekkim uśmiechem kiedy odstawił na kontuar swoją szklankę i sięgnął po ulotkę aby schować ją do tylnej kieszeni spodni.
— Jestem tutaj od tygodnia... licząc od dzisiaj wstecz. Masz krewnych we Francji? Biegle mówisz moim ojczystym języku. — Przyznał. Prawda ukryta wśród kłamstw. Poza tym, że mogła posiadać rodzinę we Francji, to możliwe, że opłacono dziewczynie naukę tego języka.
Ogień (Odrodzenie)