10.01.2023, 20:42 ✶
Początek maja był jeszcze zdecydowanie zbyt wczesną porą, aby ktoś tak nadpobudliwy i ciekawski w formie osoby Nicholasa mógł porzucić swoje eksploracyjne zapędy na rzecz uczenia się do egzaminów. To nie tak że nie zależało mu na dobrych ocenach (no chyba że mowa była o eliksirach, których nie cierpiał), ale na tym etapie ograniczał przygotowywanie się do absolutnego minimum, a przycisnąć z wkuwaniem zamierzał dopiero za około dwa tygodnie. Zupełnie inaczej od Camerona, który tego ważnego dnia zabrał ze sobą nawet kociołek i zaczął przygotowywać coś, co zapewne było zbyt skomplikowane, żeby Nicholasowi chciało się jeszcze próbować to zrozumieć. Musiał jednak przyznać, że ogromna wiedza i pracowitość przyjaciela mu znacznie imponowała, a nawet czasem zazdrościł mu wiedzy alchemicznej, której Gryfon sam nie miał. Możliwe że gdyby przysiadł do nauki intensywniej, bez negatywnego nastawienia za każdym razem jak zapalał ogień pod kociołkiem i upartego powtarzania sobie jaki to jest beznadziejny w tej kwestii, to nawet uwarzyłby jakiś prosty eliksir na ból brzucha. Dobrze że Cameron cierpliwie znosił jego marudzenie podczas korepetycji, a przynajmniej sprawiał takie wrażenie.
- Wszystko się da, jeśli jesteś dostatecznie odważny. - odpowiedział mu szerokim uśmiechem, ale wcale nie chodziło mu o otwieranie okien tradycyjnym sposobem. - Ale to chyba zły pomysł. Na zewnątrz jest jeszcze gorzej, serio. - dodał szybko, niecierpliwym i żwawym krokiem odbijając się od kabiny do kabiny w poszukiwaniu jakichkolwiek śladów bytowania Jęczącej Marty, które nie byłyby przy tym śladami bytowania innych istot. Niestety, w żadnej z nich nie znalazł niczego, co mogłoby go naprowadzić na jakikolwiek trop. Ktoś, kto sprzedał im informację jakoby Marta była ostatnimi czasy gadatliwa, musiał ich zrobić w konia, bez dwóch zdań.
- Cholera... Myślisz że ją zamęczyli? To w ogóle możliwe, zmęczyć ducha? - spojrzał pytająco na Camerona, wyczekując odpowiedzi. Nie wiedzieć czemu, zdawało mu się że jeżeli ktoś miałby znać odpowiedź na to pytanie, to byłby to właśnie on. Czy tak miała się właśnie skończyć ich przygoda ze spotkaniem, albo raczej nie-spotkaniem Jęczącej Marty? Szkoda że nie jest tak towarzyska jak Sir Nicholas..., przeszło mu przez myśl nim Cameron podsunął mu genialny pomysł. W zasadzie pomysł ten był tragiczny i Figg doskonale o tym wiedział, ale potrzeba odkrycia tej tajemnicy była na tyle silna, że zamierzał spróbować wszystkich sposobów na przywołanie ducha - nawet tych pozornie najgłupszych.
- Lepiej żeby to zadziałało Cam! - rzucił do towarzysza zupełnie ignorując jego roztrzęsione wołania nad kipiącym eliksirem. Czemu Nicholas miałby się tym przejmować, skoro doskonale wiedział że eliksiry jedynie kipią, duszą i wybuchają?! Podczas kiedy Krukon uskuteczniał misję ratunkową nad kociołkiem, Gryfon stukał kilkukrotnie w kolanka toalet, przeskakując żywo od kabiny do kabiny. - Halo halo Marto, jesteś tam?! - jego głos roznosił się echem po łazience i prawdopodobnie jeszcze po rurach w kierunku innych, podejrzanych pomieszczeń skrytych w Hogwarcie. Nic to jednak nie dało, Jęcząca Marta chyba nie zamierzała dzisiaj z nikim porozmawiać ku wewnętrznej rozpaczy i zawiedzeniu Figga. Dobrze że przynajmniej jego przyjacielowi udało się uratować zupę przed wykipieniem.
- Przynajmniej tobie się udało... - mruknął bez entuzjazmu zawiedziony swoimi poszukiwaniami i oparł się o ścianę, krzyżując ręce na piersiach. Od razu było po nim widać, że nie podoba mu się taka sytuacja, ale jednocześnie też intensywnie i uparcie myślał nad jakimś alternatywnym planem. O dziwo nie trwało to długo, bo jeden z kolejnych, absurdalnych pomysłów zrodził mu się w głowie w błyskawicznym tempie. Spojrzał na Camerona z zawadiackim uśmiechem, ponieważ to właśnie jego przyjaciel miał być ważnym ogniwem tego zadania.
- Słuchaj mnie uważnie Cam, bo mam świetny pomysł. Nie podpuszczam cię, ale musisz wejść do kabiny zrobić siku. Myślę że Marta może mieć słabość do Krukonów. Sama też nim była, nie? - zaproponował śmiertelnie poważnie, łapiąc się pod boki z nieukrywanej dumy. Miał co prawda jeszcze inne pomysły, ale z tego był wyjątkowo dumny!
- Wszystko się da, jeśli jesteś dostatecznie odważny. - odpowiedział mu szerokim uśmiechem, ale wcale nie chodziło mu o otwieranie okien tradycyjnym sposobem. - Ale to chyba zły pomysł. Na zewnątrz jest jeszcze gorzej, serio. - dodał szybko, niecierpliwym i żwawym krokiem odbijając się od kabiny do kabiny w poszukiwaniu jakichkolwiek śladów bytowania Jęczącej Marty, które nie byłyby przy tym śladami bytowania innych istot. Niestety, w żadnej z nich nie znalazł niczego, co mogłoby go naprowadzić na jakikolwiek trop. Ktoś, kto sprzedał im informację jakoby Marta była ostatnimi czasy gadatliwa, musiał ich zrobić w konia, bez dwóch zdań.
- Cholera... Myślisz że ją zamęczyli? To w ogóle możliwe, zmęczyć ducha? - spojrzał pytająco na Camerona, wyczekując odpowiedzi. Nie wiedzieć czemu, zdawało mu się że jeżeli ktoś miałby znać odpowiedź na to pytanie, to byłby to właśnie on. Czy tak miała się właśnie skończyć ich przygoda ze spotkaniem, albo raczej nie-spotkaniem Jęczącej Marty? Szkoda że nie jest tak towarzyska jak Sir Nicholas..., przeszło mu przez myśl nim Cameron podsunął mu genialny pomysł. W zasadzie pomysł ten był tragiczny i Figg doskonale o tym wiedział, ale potrzeba odkrycia tej tajemnicy była na tyle silna, że zamierzał spróbować wszystkich sposobów na przywołanie ducha - nawet tych pozornie najgłupszych.
- Lepiej żeby to zadziałało Cam! - rzucił do towarzysza zupełnie ignorując jego roztrzęsione wołania nad kipiącym eliksirem. Czemu Nicholas miałby się tym przejmować, skoro doskonale wiedział że eliksiry jedynie kipią, duszą i wybuchają?! Podczas kiedy Krukon uskuteczniał misję ratunkową nad kociołkiem, Gryfon stukał kilkukrotnie w kolanka toalet, przeskakując żywo od kabiny do kabiny. - Halo halo Marto, jesteś tam?! - jego głos roznosił się echem po łazience i prawdopodobnie jeszcze po rurach w kierunku innych, podejrzanych pomieszczeń skrytych w Hogwarcie. Nic to jednak nie dało, Jęcząca Marta chyba nie zamierzała dzisiaj z nikim porozmawiać ku wewnętrznej rozpaczy i zawiedzeniu Figga. Dobrze że przynajmniej jego przyjacielowi udało się uratować zupę przed wykipieniem.
- Przynajmniej tobie się udało... - mruknął bez entuzjazmu zawiedziony swoimi poszukiwaniami i oparł się o ścianę, krzyżując ręce na piersiach. Od razu było po nim widać, że nie podoba mu się taka sytuacja, ale jednocześnie też intensywnie i uparcie myślał nad jakimś alternatywnym planem. O dziwo nie trwało to długo, bo jeden z kolejnych, absurdalnych pomysłów zrodził mu się w głowie w błyskawicznym tempie. Spojrzał na Camerona z zawadiackim uśmiechem, ponieważ to właśnie jego przyjaciel miał być ważnym ogniwem tego zadania.
- Słuchaj mnie uważnie Cam, bo mam świetny pomysł. Nie podpuszczam cię, ale musisz wejść do kabiny zrobić siku. Myślę że Marta może mieć słabość do Krukonów. Sama też nim była, nie? - zaproponował śmiertelnie poważnie, łapiąc się pod boki z nieukrywanej dumy. Miał co prawda jeszcze inne pomysły, ale z tego był wyjątkowo dumny!