29.07.2024, 22:09 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 29.07.2024, 22:10 przez Erik Longbottom.)
Przechodzę razem z Ger od stolika do głównej sali na wezwanie Agnes.
Nawet jeśli ich gospodyni w pewnym momencie przyjęcia postanowiła zniknąć gdzieś za kulisami całej uroczystości, to Erik nie miał szansy tego zauważyć z jednego prostego powodu: był za bardzo skupiony na grze w pokera razem ze swoim zespołem. I cóż to była za gra. Nie dość, że Eden zdołała go oskubać praktycznie do cna w ciągu dwóch rund, to jeszcze wiele wskazywało na to, że Antoniusz czuł się niezwykle poruszony tematami omawianymi przy stoliku. I jeszcze zagoniono ich wszystkich z powrotem do głównej sali.
Longbottom stłumił w sobie głębokie westchnienie, prowadząc Geraldine między gości i przywdziewając rodzinny uśmiech numer pięć. Chociaż osobiście wolałby jak najszybciej wrócić do gry i podjąć ostatnią próbę odkucia się w tej okrutnej karcianej grze, tak nawet on musiał ulec czarowi tkanemu przez Agnes Delacour. Momentalnie uniósł czoło, aby lepiej widzieć i począł wsłuchiwać się w przemowę kobiety, chłonąc każde słowa, jak gdyby mówiła prosto do niego, była zainteresowana tylko nim i chciała mu przychylić nieba. A to wszystko tylko po to, żeby...
— Uszczypnij mnie, bo chyba śnię — wyszeptał do Ger, nachylając się nad jej uchem.
Czy było już z nim tak źle, że miał jednocześnie omamy słuchowe oraz wzrokowe? Czy Agnes właśnie przywołała do swego boku młodego Mulcibera i ogłosiła otworzenie fundacji na rzecz ofiar magirasizmu? Brenna dostanie absolutnego kręćka, pomyślał Erik, próbując sobie wyobrazić minę młodszej siostry. Bądź co bądź, była to bezpośrednia konkurencja do działalności charytatywnej Longbottomów. Z drugiej strony może to odciążyłoby nieco jej sumienie? Poza tym, pomocy gorzej usytuowanym finansowo i społecznie nigdy za wiele, ale podejrzewał, że Brenna mogła wziąć to bardzo do siebie. Podobnie jak inni Longbottomowie zaangażowani w pomoc społeczną.
Nie miał pojęcia, co myśleć. Nazwisko Mulciber było w socjecie bardzo dobrze znane. Pośród wieloletnich pracowników Ministerstwa Magii nawet bardziej, gdyż familia była kojarzona przede wszystkim ze swojego głośnego sprzeciwu wobec zmian, jakie zaszły na najwyższych stopniach władzy. Progresywnych zmianach. A teraz... A teraz jeden z nich planował pomagać tym, którzy... Byli ofiarami agresji ze strony Śmierciożerców? Ofiarami systemu, który dalej tkwił parę wieków w przeszłości, kiedy to czystość krwi była głównym wyznacznikiem wartości danego czarodzieja? Chyba musiał się napić, bo był zbyt trzeźwy, aby zrozumieć, o co chodzi.
Nawet jeśli ich gospodyni w pewnym momencie przyjęcia postanowiła zniknąć gdzieś za kulisami całej uroczystości, to Erik nie miał szansy tego zauważyć z jednego prostego powodu: był za bardzo skupiony na grze w pokera razem ze swoim zespołem. I cóż to była za gra. Nie dość, że Eden zdołała go oskubać praktycznie do cna w ciągu dwóch rund, to jeszcze wiele wskazywało na to, że Antoniusz czuł się niezwykle poruszony tematami omawianymi przy stoliku. I jeszcze zagoniono ich wszystkich z powrotem do głównej sali.
Longbottom stłumił w sobie głębokie westchnienie, prowadząc Geraldine między gości i przywdziewając rodzinny uśmiech numer pięć. Chociaż osobiście wolałby jak najszybciej wrócić do gry i podjąć ostatnią próbę odkucia się w tej okrutnej karcianej grze, tak nawet on musiał ulec czarowi tkanemu przez Agnes Delacour. Momentalnie uniósł czoło, aby lepiej widzieć i począł wsłuchiwać się w przemowę kobiety, chłonąc każde słowa, jak gdyby mówiła prosto do niego, była zainteresowana tylko nim i chciała mu przychylić nieba. A to wszystko tylko po to, żeby...
— Uszczypnij mnie, bo chyba śnię — wyszeptał do Ger, nachylając się nad jej uchem.
Czy było już z nim tak źle, że miał jednocześnie omamy słuchowe oraz wzrokowe? Czy Agnes właśnie przywołała do swego boku młodego Mulcibera i ogłosiła otworzenie fundacji na rzecz ofiar magirasizmu? Brenna dostanie absolutnego kręćka, pomyślał Erik, próbując sobie wyobrazić minę młodszej siostry. Bądź co bądź, była to bezpośrednia konkurencja do działalności charytatywnej Longbottomów. Z drugiej strony może to odciążyłoby nieco jej sumienie? Poza tym, pomocy gorzej usytuowanym finansowo i społecznie nigdy za wiele, ale podejrzewał, że Brenna mogła wziąć to bardzo do siebie. Podobnie jak inni Longbottomowie zaangażowani w pomoc społeczną.
Nie miał pojęcia, co myśleć. Nazwisko Mulciber było w socjecie bardzo dobrze znane. Pośród wieloletnich pracowników Ministerstwa Magii nawet bardziej, gdyż familia była kojarzona przede wszystkim ze swojego głośnego sprzeciwu wobec zmian, jakie zaszły na najwyższych stopniach władzy. Progresywnych zmianach. A teraz... A teraz jeden z nich planował pomagać tym, którzy... Byli ofiarami agresji ze strony Śmierciożerców? Ofiarami systemu, który dalej tkwił parę wieków w przeszłości, kiedy to czystość krwi była głównym wyznacznikiem wartości danego czarodzieja? Chyba musiał się napić, bo był zbyt trzeźwy, aby zrozumieć, o co chodzi.
the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞