30.07.2024, 21:22 ✶
Gdyby ktoś zapytał, to powiedziałby, że to miłość go tak uskrzydliła. Siodło działało, był pewien, że konstrukcja nie zawiedzie a mała Mabel z niego nie wypadnie. Bardzo, bardzo, bardzo zależało mu na tym, żeby mała dobrze się bawiła, żeby Nora widziała, że nadaje się na kogoś, kto będzie mógł nie tylko się nimi zaopiekować, ale też z kim dobrze dogaduje się jej mała córeczka. Bardzo zależało mu na tym, żeby Nora wiedziała, że nie zależy mu tylko na jej mocnych udach i całej słodkiej reszcie, ale też na rodzinie, na tym całym cieple, które stracił osiem lat temu wraz z jej odejściem, śmiercią ojca i przejęciem przez klątwę ciała matki. Bardzo mu zależało, żeby tego dnia było idealnie...
Kiedy przebiegł przez wyznaczoną metę, ze świzgiem zatoczył półkole próbując wytracić rytm, odwracając się i widząc że pozostałą parę zostawili daleko w tyle. Słyszał śmiech Mabel, który rozmiękczał mu serce, czuł w powietrzu unoszący się strach Karla, serce waliło mu młotem, gdy zdał sobie sprawę, że tym razem pojedynek z Nikolaiem został przezeń wygrany. Momentalnie stanął na dwóch łapach i odmienił się tylko po to, by wyrwać z siodła Mabel i zacząć podrzucać ją, by móc śmiać się razem z nią i świętować zwycięstwo. Plecakowe siodło poleciało gdzieś między kwiaty, a oni kręcili młynki, aż w końcu wywinął absolutnie kontrolowanego fikołka, żeby zlecieć z nią na kwiaty i potarzać się, bo nie było nic lepszego niż wspólne tarzanie się zwycięzców.
– Udało nam się! Udało! Jesteś urodzonym jeźdźcą! Loty na hipogryfie to tylko kwestia czasu! – winszował jej roześmiany, by znów się poderwać i znów podrzucić ją ku niebu.
Kiedy przebiegł przez wyznaczoną metę, ze świzgiem zatoczył półkole próbując wytracić rytm, odwracając się i widząc że pozostałą parę zostawili daleko w tyle. Słyszał śmiech Mabel, który rozmiękczał mu serce, czuł w powietrzu unoszący się strach Karla, serce waliło mu młotem, gdy zdał sobie sprawę, że tym razem pojedynek z Nikolaiem został przezeń wygrany. Momentalnie stanął na dwóch łapach i odmienił się tylko po to, by wyrwać z siodła Mabel i zacząć podrzucać ją, by móc śmiać się razem z nią i świętować zwycięstwo. Plecakowe siodło poleciało gdzieś między kwiaty, a oni kręcili młynki, aż w końcu wywinął absolutnie kontrolowanego fikołka, żeby zlecieć z nią na kwiaty i potarzać się, bo nie było nic lepszego niż wspólne tarzanie się zwycięzców.
– Udało nam się! Udało! Jesteś urodzonym jeźdźcą! Loty na hipogryfie to tylko kwestia czasu! – winszował jej roześmiany, by znów się poderwać i znów podrzucić ją ku niebu.