Cóż, cyrkowcy byli mugolakami. Mogli być idealnym celem dla Śmierciożerców, którzy chcieli pokazać, jak traktują osoby takie jak oni. Szczególnie, że rzadko kiedy można było znaleźć tylu mugolaków w jednym miejscu. Byli łatwym celem, mimo swoich najróżniejszych, specjalnych umiejętności. Nie dało się ukryć ich miejsca zamieszkania, przybycie cyrku do miasta zawsze było sporym wydarzeniem. To przynosiło lekki niepokój o każdy, następny dzień. Właściwie kto wie, kiedy będą mieli chęć po raz kolejny zademonstrować swoją siłę? Fiery starała się o tym nie myśleć, nie miała pojęcia, co by zrobiła, gdyby któreś z jej rodzeństwa ucierpiało przez ten konflikt który aktualnie trwał. Zawsze jednak, gdzieś z tyłu głowy pozostawała ta głupia myśl, co jeśli?
- Staramy się raczej pokojowo rozwiązywać wszelkie problemy, ale to już pan pewnie zauważył. - Dodała z uśmiechem. Wiedziała, że Erik jest w pracy i musi czepiać się szczegółów, na tym polegało to, czym się zajmował. Nie przeszkadzało jej to zupełnie, bo przecież Bellowie przestrzegali wszelkich norm, przynajmniej na pierwszy rzut oka. To, że większość z nich była złodziejami to przecież nic takiego, musieli kraść, aby przeżyć. Na swoich występach nie zarabiali zbyt wiele.
Ich występy pozwalały na moment oderwać się od rzeczywistości, nie tylko dzieci lubiły przychodzić je oglądać. W czasach jak te, dobrze było od czasu do czasu trafić do miejsca, w którym nie trzeba było skupić się na niczym, tylko podziwiać, czy istniało w ogóle do tego miejsce bardziej odpowiednie od cyrku? Jej rodzeństwo świetnie radziło sobie z zabawianiem publiczności, zresztą i ona sama potrafiła ich czarować. Uwielbiała przynosić ludziom chwilową radość. Sama tak naprawdę żyła dzięki tym występom.
- Z tego, co wiem to do końca lata, później ruszamy w drogę. - Przynajmniej tak się jej wydawało. Nie przywiązywała się do miejsc w których się zatrzymywali, bo wiedziała, że jest to chwilowe. Przywykła do tego, że tak wygląda ich życie, że ciągle są w drodze, chociaż wcale nie było to takie proste, jak mogło się wydawać.
- Nasz kochany Alexander zawsze ma wszystko pod kontrolą, dzięki niemu jeszcze jakoś udaje nam się z tym wszystkim radzić. - Posłała uśmiech do Erika. W sumie ta policyjna wizyta nie była wcale taka najgorsza. Powoli zaczynała zmieniać swoje zdanie o funkcjonariuszach.