Kiedy wspomniał o obsikaniu sobie nogawki nie mogła się powstrzymać przed tym, żeby na nią nie spojrzeć, aby się upewnić, że faktycznie tego nie zrobił. Na całe szczęście wyglądał jak wcześniej, a spodnie miał suche. - Dzięki za info, jestem dumna z tego, że udało ci się tego nie zrobić. - Naprawdę urzekła ją ta historia.
- Wiesz, że nie możemy im pomóc, prawda? Przynajmniej nie w ten najłatwiejszy sposób. - Wolała się upewnić, że Isaac pamięta o kodeksie tajności. Mogliby za to beknąć, gdyby coś poszło nie tak. Nie umiała czyścić umysłów, a postronni mugole nie powinni dowiedzieć się o tym, że magia istnieje.
- Możemy pójść pomóc, ale tylko tymi zwykłymi umiejętnościami. - Nie podejrzewała zresztą, że któreś z nich będzie w stanie uratować komukolwiek życie, ale nie zamierzała też siedzieć bezczynnie.
Bagshot otworzył drzwi pociągu, rozejrzała się wokół - cóż znajdowali się w szczerym polu. Nie mogło być lepiej. Może jednak warto było skorzystać z teleportacji, albo kominka? Mądry czarodziej po szkodzie.
Nie byłaby sobą, gdyby nie zrezygnowała ze skorzystania z pomocnej dłoni, którą wyciągnął w jej kierunku. Zamiast tego całkiem zgrabnie wyskoczyła z pociągu, udało jej się nawet wylądować na dwóch nogach. Cóż, Yaxley była wyjątkowo sprawna fizycznie.
- Możemy się zawsze schować za jakimś krzakiem i teleportować. - Rzuciła jakże błyskotliwie, po czym ruszyła za mężczyzną zobaczyć, co się właściwie odjebało, że pociąg stanął.