- Tak, są bardzo dumne, miałam nawet szansę kiedyś z kilkoma pracować. - Różne zwierzęta wpadały w jej ręce przez te lata podróży. Zdarzało się, że niektórzy prosili o to, aby wytresować im zwierzę, chętnie brała takie zlecenia, bo chciała sprawdzić, czy podoła. Z większością jej się udawało, nie ma się zresztą co dziwić, bo lata praktyki robiły swoje, a ona zajmowała się zwierzętami tymi zwykłymi i magicznymi odkąd skończyła jakieś czternaście lat.
Zdawała sobie jednak też sprawę, że takie stworzenia jak hipogryf potrzebowały sporo przestrzeni i chyba najlepiej by było odradzić zakupienia go jako jedno z pierwszych zwierząt. Było przecież wiele mniejszych, łatwiejszych do wytresowania stworzeń, które można było trzymać w domu. Pewnie mogłaby mu rozpisać całą listę.
Otworzyła oczy ze zdziwienia, kiedy kot prychnął, i odezwał się znowu. Jednak człowiek uczy się całe życie, pierwszy raz bowiem miała faktycznie doczynienia ze zwierzęciem takiego pokroju.
- Czy on potrafi też jakoś czytać w myślach, przewidywać, o co z nim chodzi? - Szepnęła konspiracyjnie do Thomasa, bo zdziwiło ją to, że kocur idealnie trafił w to, skąd się urwała. Niby mógł to być zwykły zbieg okoliczności, jednak zwątpiła w to, bo przecież jeszcze parę minut temu nie wiedziała, że koty mogą mówić, może te ich posiadały jeszcze jakieś magiczne umiejętności. Poznała świat magii dosyć późno i tak naprawdę nadal wiele rzeczy ją zaskakiwało.
- Myślę, że chętnie by go wzięli do naszego cyrku, nie wiem, czy mamy wolny wakat na klauna, bo tych u nas dostatek, ale coś by się znalazło. - Powiedziała tym razem tak, żeby i zainteresowany usłyszał jej słowa.
Skoro miała nie pytać mężczyzny, to przeniosła wzrok na kota, ciekawa, czy wyrazi chęć na trochę czułości z jej strony. Nie miała pojęcia, jak zareaguje na taką propozycję, bo wydawał się być bardzo charakternym stworzeniem. Kto wie, może nie przepadał za tym, jak ktoś obcy go smyrał za uszkiem. Różne mógł mieć przyzwyczajenia.
Dostała zgodę na to, aby dotknąć zwierzaka, nie musiał jej powtarzać dwa razy, skoro już wyraził chęć na to, aby go pomiziała to zamierzała od razu przejść do rzeczy. Nachyliła się i dotknęła kocura za uchem, przez dłuższą chwilę smyrała go za uszkiem. - Kto jest najdłoszym koteczekiem na świecie... - Nie mogła się powstrzymać od komentarza. - Faktycznie masz mięciutkie futerko, widać, że o ciebie tutaj dbają. - Zdecydowanie miał dobrze w tej cukierni, już Fiery potrafiła dostrzec, kiedy zwierzęta miały odpowiednią opiekę.