Droga Vior,
Piszę do siebie, ponieważ nie chcę żebyś się martwiła o mnie, chociaż nie wiem czy to robisz. Po naszym ostatnim spotkaniu zakładam, że może chociaż trochę, ale jeśli nie, to wybacz za zawracane głowy. Tak czy inaczej, jeśli się martwisz, to nie ma o co. Zabrali mnie tamtej nocy do ministerstwa, ale najwidoczniej mój tegoroczny limit szczęścia jeszcze nie został przeze mnie wykorzystany i na drodze do aresztu spotkałem przyjaciela, któremu udało się wyrwać mnie z łap prawa. Nie spędziłem więc nocy na niewygodnym materacu w więzieniu.
Chciałem ci też podziękować za ten wieczór, noc i przygody. Zrobiliśmy trochę głupot, ale chyba tego potrzebowałem. Zazwyczaj za bardzo się martwię i staram się być dorosły, a z tobą mogłem wrócić do idiotycznych czasów dzieciństwa kiedy nic nie miało sensu, a i tak było lepsze. Mam tylko nadzieję, że ciebie transmutowane wino nie przeciągnęło po ziemi tak mocno jak mnie. Muszę popracować nad swoimi zaklęciami, żeby nie robić takich psiarskich alkoholi.