31.07.2024, 12:33 ✶
Nadal stoi przy stole z alkoholami i się krztusi, potem idzie do łazienki
Z każdym kolejnym słowem Agnes Camille czuła, że świat coraz bardziej ucieka jej spod stóp. Musiała aż złapać się krawędzi stołu, po raz któryś tego wieczoru, by nie stracić równowagi. Zbladła trochę, lecz czerwone od zakrztuszenia się policzki nadawały jej jakiegoś takiego uroku i sprawiały, że przynajmniej nie wyglądała jak trup. Gorzej z makijażem - bo chociaż Delacour postawiła na naturalny make up no make up, to jednak pociągnęła rzęsy maskarą, a na linii wodnej znalazła się kredka. Jasnobrązowa, żeby podkreślić oko, tak samo jak na górnej powiece. Ta kredka odrobinę się rozmazała, gdy w oczach Camille pojawiły się łzy, spowodowane tą krótką utratą tchu. Próbowała je odgonić, mrugając szybko. Oddychała płytko i wiedziała, że na szczęście jeszcze kilka sekund, i jej organizm wróci do normy.
- Agnes... Co ty wymyśliłaś - szepnęła do siebie po francusku, wzrokiem starając się odszukać Celine oraz Matthiasa. Ta pierwsza stała obok, na niej więc zawiesiła pełne szoku spojrzenie. - Nie wiem o co chodzi.
Powiedziała również po francusku. Matthiasa nie dostrzegała, ale w sumie to dobrze. Tylko czy słyszał tę radosną nowinę? Zaraz jednak spojrzała na Atreusa i posłała mu słaby uśmiech.
- To... Ogromne wyróżnienie ze strony mojej ciotki - powiedziała już po angielsku, uśmiechając się nerwowo. - Wybaczcie mi na moment...
Camille odstawiła kieliszek na stół, kiwnęła ciotce głową na znak, że się zgadza, a potem jak najdyskretniej umiała udała się do łazienki, żeby poprawić makijaż i trochę ochłonąć.