01.08.2024, 06:17 ✶
Layla pokiwała krótko głową, kiedy Fiery zaczęła swoją opowieść, bo prawda była taka że chyba wszystkie ich ręce były szybkie i się niekoniecznie kontrolowały, więc był to wśród nich dość powszechny problem. Znaczy nie problem, głównie zaleta, którą nie każdy w społeczeństwie akceptował. Szczególnie stróżowie prawa. Trochę jak jej słuchała, to jednym uchem, bo kiedy tylko padło słowo mundurki, to na myśl jej przyszły ziemniaki w mundurkach i doszła do wniosku, że chętnie do tej kukurydzy zjadłaby takiego właśnie. Ale niestety, za dużo było zachodu żeby je teraz kombinować.
Alexander zadawał bardzo dobre pytania, wyprzedzając ją w tym, co sama też poczuła się zaintrygowana faktem, że Flynn miał jakieś znajomości w Biurze Aurorów. Mogło się to kiedyś okazać przydatne, na przykład żeby wiedzieć przy kim się powoływać na imię albo pseudonim brata.
- Nikogo. A jak się okazuje, Flynn ma znakomite znajomości w Departamencie Prawa i jakby się odpowiednio zakręcić, to może i nawet już nigdy nie będzie trzeba odbierać - rzuciła, kiedy to dołączył do nich Nicholas. Przez moment przyglądała mu się, bo wyglądał jakby w sumie powinien wrócić do łóżka, z którego właśnie wypełzł. Rozczochrany, jeszcze ze snem w oczach - akurat on nie powinien się z nimi bawić w rzucanie nożami do celu i całe szczęście, nawet nie próbował.
Uśmiechnęła się do Jima, kiedy ten wreszcie pojawił się w towarzystwie i po odstawieniu swojej kadzielnicy, zajął miejsce obok niej. Podsunęła mu sugestywnie talerzyk z obranymi kolbami kukurydzy.
- Została podjęta decyzja o robieniu laleczek z kukurydzy. Wiesz może jak to się robi?
Alexander zadawał bardzo dobre pytania, wyprzedzając ją w tym, co sama też poczuła się zaintrygowana faktem, że Flynn miał jakieś znajomości w Biurze Aurorów. Mogło się to kiedyś okazać przydatne, na przykład żeby wiedzieć przy kim się powoływać na imię albo pseudonim brata.
- Nikogo. A jak się okazuje, Flynn ma znakomite znajomości w Departamencie Prawa i jakby się odpowiednio zakręcić, to może i nawet już nigdy nie będzie trzeba odbierać - rzuciła, kiedy to dołączył do nich Nicholas. Przez moment przyglądała mu się, bo wyglądał jakby w sumie powinien wrócić do łóżka, z którego właśnie wypełzł. Rozczochrany, jeszcze ze snem w oczach - akurat on nie powinien się z nimi bawić w rzucanie nożami do celu i całe szczęście, nawet nie próbował.
Uśmiechnęła się do Jima, kiedy ten wreszcie pojawił się w towarzystwie i po odstawieniu swojej kadzielnicy, zajął miejsce obok niej. Podsunęła mu sugestywnie talerzyk z obranymi kolbami kukurydzy.
- Została podjęta decyzja o robieniu laleczek z kukurydzy. Wiesz może jak to się robi?