01.08.2024, 18:06 ✶
Brwi Leonarda wystrzeliły w górę, gdy tylko usłyszał ton ojca. To... Niekoniecznie było coś, z czym miał ochotę się zmagać z samego rana. Zdecydowanie nie. Niewiele brakowało, a wywróciłby oczami, ale całe szczęście właśnie w tym momencie zjawiła się również Sophie.
- ...Dobry? - odparł odrobinę skonfundowany w pierwszej chwili, bo dziewczyna nagle zachowywała się, jak porządnie wychowany psidwak. Ta cała czułość i w ogóle. Nie do końca był do niej przyzwyczajony, ale powiedzmy, że był ją w stanie zaakceptować.
- Idę, ale dopiero wieczorem. Więc jeśli myślisz, że jesteś w stanie stawić mi czoła, pewnie, czemu nie?
Czy to możliwe, że aż tak urzekł ją tamten rzut chujoświeczką? Oczywiście skłamałby, gdyby spróbował powiedzieć, że sam nie czuł się z tego powodu odrobinę dumny. No i mógł zawsze powiedzieć, że zrobił to w dobrej wierze, a nie przez zwyczajną złośliwość, czy nawet wręcz mściwość.
- Ale poważnie, dość już tych uścisków, bo jeszcze się przyzwyczaję - miał w końcu jakieś trzy minuty, żeby się przebrać, huh?
Byłby w sumie od razu ruszył narzucić byle co na grzbiet, gdyby Charlie nie wyrzucił z siebie czegoś, co nieco zagotowało nim gdzieś w środku.
- Nie bądź niedorzeczny - fuknął w stronę brata, lekko marszcząc przy tym brwi. - Wuj i ciotka nie są dziećmi. Jeśli mają coś przeciwko tobie przy posiłku, mogą to powiedzieć wprost, zamiast bawić się w unikanie. Na pewno mieli jakiś inny powód.
Ostatnie dodał tylko i wyłącznie po to, żeby nie drażnić przypadkiem ojca. Osobiście nie za bardzo interesowało go, czy para zamierzała pojawić się na śniadaniu, czy też nie.
- ...idę się przebrać. Wracam za moment.
- ...Dobry? - odparł odrobinę skonfundowany w pierwszej chwili, bo dziewczyna nagle zachowywała się, jak porządnie wychowany psidwak. Ta cała czułość i w ogóle. Nie do końca był do niej przyzwyczajony, ale powiedzmy, że był ją w stanie zaakceptować.
- Idę, ale dopiero wieczorem. Więc jeśli myślisz, że jesteś w stanie stawić mi czoła, pewnie, czemu nie?
Czy to możliwe, że aż tak urzekł ją tamten rzut chujoświeczką? Oczywiście skłamałby, gdyby spróbował powiedzieć, że sam nie czuł się z tego powodu odrobinę dumny. No i mógł zawsze powiedzieć, że zrobił to w dobrej wierze, a nie przez zwyczajną złośliwość, czy nawet wręcz mściwość.
- Ale poważnie, dość już tych uścisków, bo jeszcze się przyzwyczaję - miał w końcu jakieś trzy minuty, żeby się przebrać, huh?
Byłby w sumie od razu ruszył narzucić byle co na grzbiet, gdyby Charlie nie wyrzucił z siebie czegoś, co nieco zagotowało nim gdzieś w środku.
- Nie bądź niedorzeczny - fuknął w stronę brata, lekko marszcząc przy tym brwi. - Wuj i ciotka nie są dziećmi. Jeśli mają coś przeciwko tobie przy posiłku, mogą to powiedzieć wprost, zamiast bawić się w unikanie. Na pewno mieli jakiś inny powód.
Ostatnie dodał tylko i wyłącznie po to, żeby nie drażnić przypadkiem ojca. Osobiście nie za bardzo interesowało go, czy para zamierzała pojawić się na śniadaniu, czy też nie.
- ...idę się przebrać. Wracam za moment.