- Jasne, bardzo chętnie, to sama przyjemność. - Nie do końca wiedziała, czy uda jej się ułożyć takie potężne zwierzę pod dziecko, ale nie chciała się poddawać. Zawsze warto spróbować, nie można skreślać stworzenia nim się go nie pozna, może akurat trafi się im całkiem spokojny egzemplarz?
- Nie ma co poddcinać mu skrzydeł, w końcu dojdzie do wprawy, chociaż mam wrażenie, że idzie mu już całkiem nieźle. - Żart faktycznie był trafiony patrząc na to, że idealnie udało mu się go dopasować do sytuacji. Cóż, szczęście nowicjusza, czy coś.
Uśmiechnęła się słysząc kolejne słowa wypowiedziane przez kota, faktycznie był całkiem mocno wyszczekany, coraz bardziej się jej podobał. - Thomas jest całkiem zabawny, ty też, mam wrażenie, że to może być prawdą, co przed chwilą powiedziałeś Kapitanie Pazurze. - Nadal nieco dziwne dla niej było zwracanie się do kota, będzie musiała do tego przywyknąć, nie wiedzieć czemu czuła, że nie był to ostatni raz kiedy odwiedziła cukiernię, bo całkiem jej się przyjemnie gawędziło z Figgiem, więc pewnie jeszcze zdarzy jej się tutaj wpaść zupełnie przypadkiem.
- Nie no, nie będę go zabierać siostrze, to byłby dla niej na pewno ogromny cios, no i kto by cię karmił? - Musiała uświadomić kotu, że pozbycie się Thomasa mogło okazać się dla niego dosyć zgubne. Podejrzewała, że reszta osób, która tu mieszkała nie miałaby problemu z tym, żeby dać mu posiłek, jednak właściciel to właściciel, nikt się bardziej nie zatroszczy o zwierzę od niego, nikt go lepiej nie zna.
Kot wydawał się zupełnie ignorować słowa swojego pana. Fiery nie mogła się temu nadziwić, zachowywał się trochę jak nastolatek, który bardzo chce się popisać. Zastanawiała się na jakim poziomie intelektualnym mogą się zatrzymać takie koty, czy ich intelekt rozwija się tak jak u ludzi (no może nie u wszystkich, ale powiedzmy).
Najwyraźniej Kapitan Pazur docenił jej pieszczoty, bo okazywał bardzo głośno wyrazy zadowolenia. Sprawiło jej to przyjemnośc, bo panna Bell naprawdę uwielbiała wszelkie zwierzęta, każdy uśmiech kotka sprawiał, że jej serce się rozpływało.
- Wystarczy tego dobrego. - Mogłaby spędzić cały dzień głaszcząc kota, wiedziała jednak, że to nie jest możliwe. Sięgnęła ponownie po swój kubek z kawą i upiła z niej niewielki łyk, jeszcze chwila i skończy ten ciepły trunek.