02.08.2024, 08:18 ✶
Florence czasem zastanawiała się, czy gdyby nie mieszkały tak blisko siebie i nie zaskutkowało to pewnym koleżeństwem, opartym na wspomnieniu hogwarckiej znajomości, gdy pomagała w skrzydle szpitalnym i zmuszała Geraldine do picia eliksirów leczniczych, to Yaxleyówna byłaby jeszcze żywa. Kobieta miała skłonności do bagatelizowania zarówno niebezpieczeństwa, jak i własnych obrażeń, a w dodatku cierpiała na niemal patologiczną niechęć do szpitali.
- Nie mam pojęcia, o czym mówisz - odparła po swojemu, jak zwykle w takich chwilach, chociaż zaiste była równie uparta jak brat, po prostu trochę w innych sprawach. - Kolor krwi.
Właśnie z tego powodu nie lubiła czerwieni. Za często widywała krew w szpitalu. Dla Geraldine była to jednak barwa przede wszystkim Gryffindoru.
Florence transmutowała jeszcze koszulę: za jakiś kwadrans zaklęcie zacznie puszczać, ale drażnił ją sam widok tych rozdarć, poza tym teraz łatwiej było wrócić do domu, bez zwracania uwagi. W innych okolicznościach może zaproponowałaby Yaxleyównie coś do zjedzenia i picia, ale teraz uważała, że ta przede wszystkim powinna iść odpocząć. Historia o buntujących się trytonach i walce pod wodą tylko Florence w tej myśli utwierdzała.
Pokręciła głową, z lekkim niedowierzaniem. Niewiele rozumiała, co, jak i dlaczego, ale uznała, że wiedzieć nie musi, może nawet nie chce - przynajmniej nie teraz. Rany Ger może i zostały zaleczone, ale organizm pozostawał osłabiony bólem, utratą krwi oraz długim pływaniem: nawet najbardziej sprawne fizycznie jednostki musiały odczuć taki czas pod wodą. Zaklęcie ułatwiające oddychanie to jedno, ale wodny chłód i walka o wykonanie każdego ruchu to drugie. A Florence…
Florence zawsze pozostawała z boku takich przygód. Była tą, do której ich bohaterowie przychodzili po opatrzenie ran, nie tą, która pojawiała się jako część historii.
– Jeśli nie masz czasu, poślij skrzata – powiedziała, spoglądając na Geraldine w taki sposób, że było widać: żadnej wymówki wobec pustej apteczki nie przyjmie. – A jeżeli chcesz szybko się pozbierać, teraz powinnaś wrócić prosto do łóżka, przespać sześć godzin, wziąć kolejną porcję wiggenowego i pójść spać na kolejne sześć. Obie wiemy, że nie możesz pozwolić sobie na niedyspozycję, bo nie chciałaś należycie wypocząć. I zabezpiecz zamek.
Bo jeżeli Thoran Yaxley albo przedziwna, ciemna istota spróbują ją dopaść, to Geraldine musiała być w pełni sił.
- Nie mam pojęcia, o czym mówisz - odparła po swojemu, jak zwykle w takich chwilach, chociaż zaiste była równie uparta jak brat, po prostu trochę w innych sprawach. - Kolor krwi.
Właśnie z tego powodu nie lubiła czerwieni. Za często widywała krew w szpitalu. Dla Geraldine była to jednak barwa przede wszystkim Gryffindoru.
Florence transmutowała jeszcze koszulę: za jakiś kwadrans zaklęcie zacznie puszczać, ale drażnił ją sam widok tych rozdarć, poza tym teraz łatwiej było wrócić do domu, bez zwracania uwagi. W innych okolicznościach może zaproponowałaby Yaxleyównie coś do zjedzenia i picia, ale teraz uważała, że ta przede wszystkim powinna iść odpocząć. Historia o buntujących się trytonach i walce pod wodą tylko Florence w tej myśli utwierdzała.
Pokręciła głową, z lekkim niedowierzaniem. Niewiele rozumiała, co, jak i dlaczego, ale uznała, że wiedzieć nie musi, może nawet nie chce - przynajmniej nie teraz. Rany Ger może i zostały zaleczone, ale organizm pozostawał osłabiony bólem, utratą krwi oraz długim pływaniem: nawet najbardziej sprawne fizycznie jednostki musiały odczuć taki czas pod wodą. Zaklęcie ułatwiające oddychanie to jedno, ale wodny chłód i walka o wykonanie każdego ruchu to drugie. A Florence…
Florence zawsze pozostawała z boku takich przygód. Była tą, do której ich bohaterowie przychodzili po opatrzenie ran, nie tą, która pojawiała się jako część historii.
– Jeśli nie masz czasu, poślij skrzata – powiedziała, spoglądając na Geraldine w taki sposób, że było widać: żadnej wymówki wobec pustej apteczki nie przyjmie. – A jeżeli chcesz szybko się pozbierać, teraz powinnaś wrócić prosto do łóżka, przespać sześć godzin, wziąć kolejną porcję wiggenowego i pójść spać na kolejne sześć. Obie wiemy, że nie możesz pozwolić sobie na niedyspozycję, bo nie chciałaś należycie wypocząć. I zabezpiecz zamek.
Bo jeżeli Thoran Yaxley albo przedziwna, ciemna istota spróbują ją dopaść, to Geraldine musiała być w pełni sił.