Dźwięk miski uderzającej o podłogę nie wróżył niczego dobrego. Norka spoglądała na Salema nieco rozczarowana. - Dlatego, że będziesz grubym kotem, nie będziesz mógł skakać i się wspinać.- Musiała mu przypomnieć o tym, że powinien pilnować swojej diety, w końcu ona się nim opiekowała, jeszcze brakowało jej tylko tego, żeby ktoś gdzieś doniósł, że kot ma u niej zbyt dobrze i że nie dba o niego odpowiednio.
Reakcja Salema na Nicholasa była dosyć gwałtowna. Najwyraźniej kot nie miał dzisiaj specjalnie dobrego humoru, może powinien udać się na kolejną drzemkę, żeby wstać tym razem odpowiednią łapą? - Salem, nie denerwuj się.- Wiedziała, że jej słowa nic nie dadzą, bo kot odwrócił się już obrażony i zmierzał w kierunku wyjścia. Dlaczego był taki humorzasty? Powinni chyba trochę nad tym popracować. Nie dziwiła się nawet, że nie chciał dać się pogłaskać brudnymi rękoma jej bratu, w końcu wiele czasu spędzał nad tym, żeby jego sierść była czysta i błyszcząca, jednak mógł zareagować nieco spokojniej. Zastanawiała się jedynie, czy długo będzie demonstrował swoje niezadowolenie, pewnie mu przejdzie przy kolejnej porcji tuńczyka.
Teraz wróciła spojrzeniem do brata. Nie do końca podobało jej się jego nastawienie. - Wiesz, że szybciej w tym wypadku nie znaczy lepiej?- Wolała się upewnić, że zdaje sobie z tego sprawę. Norka bardzo dokładnie przestrzegała procedur, kiedy wykonywała swoje wypieki. Uważała, że należało się trzymać przepisu, aby wszystko wyszło idealnie. - Szafka, ta przed Tobą, najniższa, tam jest sitko.- Poinstruowała go. Zauważyła też, że kuchnia przestawała być idealnie czysta, co trochę jej się nie podobało.
- Nieładnie się do niego odezwałeś, proszę, abyś tak więcej nie robił. To nie jest jakiś tam pchlarz, tylko Salem, który jest moim życiowym towarzyszem, nie chciałabym, żeby był na Ciebie uczulony, w końcu on też tu mieszka.- Figg nie zamierzała ukrywać, że nie podobał jej się sposób w jaki Nick zwracał się do Salema. Musiała to ukrócić, bo konflikt się zaogni. - Lubi, czy nie lubi, wykorzysta każdą okazję, aby dostać tuńczyka.- Wzruszyła jedynie ramionami, miała świadomość, że trochę winy też leżało po stronie kota. - Już przynoszę.- Norka odwróciła się na pięcie, poszła do części kawiarnianej, aby przynieść bratu kawy. Po krótkiej chwili ponownie znalazła się w kuchni. - Proszę, może być czarna?- Nie do końca pamiętała, jaką kawę pija brat, co się raczej nie zdarzało, bo wiedziała, w jaki sposób pija ją większość mieszkańców ulicy Pokątnej. - Co Cię wzięło na pieczenie?- Wolałaby w sumie, żeby zajął się mniej istotnymi czynnościami w kawiarni, w końcu od wypieków zależała jej renoma.