Niezwykłość momentu wyjaśnił Urlett Atreus. A raczej naprowadził ją na trop, którego podjąć nie potrafiła, z powodu zbyt nikłej wiedzy na temat brytyjskich rodzin.
— Kim są Mulciberowie? Nigdy nie słyszałam o nich wiele. Właściwie to nic... Poza spotkaniem jednego z nich... — Wspomnienia świeczek również niewiele jej mówiły. Nie widziała związku między woskiem, a mugolakami. Na moment powiodła spojrzenie na Atreusa, a zdziwienie zagościło na jej twarzy, gdy wspomniał o mariażach Mulcibera. — Nową żonę? I dlaczego tylko plotki? Coś takiego przecież bardzo łatwo zweryfikować. Mimo wszystko, jestem wdzięczna za informacje. Dobrze jest rozwiać pewne dylematy jak najszybciej.
Podczas planowania łowów, Urlett brała pod uwagę Alexandra. Nie mieli okazji poznać siebie w normalnych okolicznościach, ale i tak spełniał jej kryteria. Był czysty. I nawet ktoś tak chłodny i zdystansowany jak Urlett posiadał pewien sentyment do człowieka, który wprowadził ją w świat cielesności. Lecz skoro był zajęty, nie miała żadnego powodu, by zaczepiać go nie tylko podczas przyjęcia, ale i kiedykolwiek.
Była zbyt zajęta, by dostrzec spojrzenie Isaaca. Ciężko jest zapomnieć taką personę jak Urlett, nawet jeśli dzisiaj widział ją w strojnym odzieniu. Przerażające twarze zostają w pamięci na długo. Co jakiś czas kobieta musiała opuszczać rodzinną wyspę, by indywidualnie zdobyć potrzebne do badań materiały. Szczególnie, jeśli znajdowały się na liście towarów zakazanych. Urlett uznawała się poza prawem. Nie zdobywała ich dla własnego użytku czy korzyści finansowych. Jej badania były dla dobra ogółu.