Nie zauważyła, kiedy Salem zaszczycił ich swoją obecnością. Dopiero jego głos uświadomił ją, że jest tuż obok. Całkiem dobrze go przygotowała do pracy, skoro tak pięknie recytował formułki. Uśmiechnęła się do siebie zadowolona z zachowania swojego kociego towarzysza.
Wtedy kocur wskoczył na krzesło, Norka spoglądała na niego z uśmiechem, zastanawiała się, gdzie przepadł, na całe szczęście już się pojawił. Będzie mógł przejąć stanowisko sprzedażowe na chwilę, a ona w tym czasie upiecze trochę słodkości. - Wyspany?- Czuła bowiem, że Salem przed chwilą się obudził. Humor miał całkiem niezły więc pewnie po drodze już coś zjadł.
- Tak, coraz częściej się spotykam z tą dolegliwością, tak właściwie to sama zaczęłam już pracę nad jakimś zamiennikiem, żeby zadowolić moich klientów.- W końcu Norka nie była tylko cukierniczką, znała się też na eliksirach i innych takich. Gdy znajdowała chwilę czasu wolnego wymyślała nowe receptury, niestety ostatnio tego wolnego czasu zaczynało jej brakować.
Wydawało jej się, że widzi zaskoczenie na twarzy Elliotta spowodowane pojawieniem się Salema. Miała świadomość, że nie wszyscy są przyzwyczajeni do obecności gadających kotów. Dla niej było to normą, w końcu widywała je od dziecka, jej rodzina potrafiła je oswajać. Schowała pieniądze, które Malfoy położył na ladzie do kasy.
- Oczywiście, nie ma nic za darmo, nawet koty muszą pracować w tym miejscu, myślę jednak, że Salem nie traktuje tego, jako coś złego.- Kot od zawsze był bardzo gadatliwy, lubił nawiązywać kontakt z ludźmi, także było to odpowiednie miejsce dla niego. - Właśnie, może wypadałoby go przedstawić, to Salem, najwspanialszy towarzysz na świecie.- Rzekła jeszcze z uśmiechem demonstrując kocura.