Sowa pojawiła się nagle. Zupełnie niespodziewanie wylądowała na stole. Skąd się wzięła? A cholera jedna wie. Była przecież sową, a te najzwyczajniej w świecie potrafiły dostać się do adresata. Miały na to swoje sposoby.
Dla kogo była przeznaczona ta konkretna wiadomość? Oczywiście dla samego Richarda. Na to właśnie wskazywało starannie zapisane na kopercie imię czarodzieja.
Richardzie,
Twój syn w międzyczasie zdołał najwyraźniej wywinąć kolejny numer, o którym zostałem poinformowany po naszej wczorajszej rozmowie. Załączam do tej wiadomości list od Lorraine Malfoy. ON WSZYSTKO TOBIE WYJAŚNI.
Współpraca z panną Malfoy jest dla mnie czymś istotnym, dlatego KONIECZNIE zadbaj o to, aby Charles ODPOWIEDNIO ją przeprosił i jakoś to wszystko załagodził. Nie informuj go o tej współpracy. Dla niego mają to być przeprosiny kuzyna dla kuzynki. Nie ryzykujmy. Trochę się nad tym zastanawiałem i myślę, że dobrym posunięciem mogłyby okazać się oficjalne przeprosiny w gazecie. Chociażby w Proroku Codziennym. Twój syn kolejny raz przesadził. NIE POWINNO TRAKTOWAĆ SIĘ W TEN SPOSÓB KOBIET. Niech choć raz weźmie za swoje czyny odpowiedzialność.
Czy muszę się powtarzać, że oczekuje, iż po moim powrocie z Francji nie zobaczę go w kamienicy?
Do listu dołączona była dodatkowo wiadomość z wczoraj.