Norka nie zwiedzała miejsc pokroju Nokturnu. Była tam chyba raz z ciekawości, skutecznie ją ta wizyta zraziła do tego, aby stać się stałym bywalcem. Zdecydowanie wolała odwiedzać bezpieczniejsze, czarodziejskie dzielnice. Wolała unikać problemów, miała ich i tak wystarczająco, po co więc szukać nowych?
- Oj dobra, dobra. Znamy się na tyle, że wiemy, iż mogłoby to zająć dużo czasu, pewnie bym się na koniec rozpłakała, a Ty jak zawsze byś ustąpił.- Oparła uśmiechając się od ucha do ucha. Wiedziała, jak powinna postępować, żeby Erik przyznał jej rację. Czy czasami to wykorzystywała? Może tylko trochę, kiedy czuła, że nie ma innego wyjścia. - Dziękuję, że w ogóle zgodziłeś się spędzić ten wieczór ze mną, dziwne, że w sumie to nie mam żadnych koleżanek, a otaczam się jedynie mężczyznami.- Właściwie teraz to do niej dotarło, że poza Brenną jakoś niespecjalnie wiele kobiet miała w swoim otoczeniu, może powinno to zmienić, choć właściwie po co? Uważała, że ma najlepszych przyjaciół pod słońcem.
- Jeśli o prasę chodzi, wiesz, że pojawiła się u mnie w cukierni jedna dziennikarka, po balu?- W sumie wydawało jej się, że nie miała jeszcze okazji wspomnieć o tym Erikowi. - Nie wiem po co przyszła, rzuciła mi na blat moje zdjęcie, tuż po tym, gdy odczarowano mnie z postaci bobra, zastanawiam się, czy to była jakaś demonstracja władzy. Powiedziała, że nie zostanie ono opublikowane.- Nadal nie do końca wiedziała, jaka była motywacja Daisy, jedyne czego była pewna, to to, że nie ufała dziennikarzom, trochę się przy tym posprzeczały. - Pokłóciłam się z tą dziewczyną, mam nadzieję, że nie zalazłam jej zbyt mocno za skórę.- Wolała by nie być uwikłana w żadne konflikty, szczególnie z pismakami, bo Ci mogli chcieć się zemścić, a mieli ku temu całkiem niezłe możliwości, mogliby ją upokorzyć tak, że do najróżniejszych osób by dotarły te informacje. Trochę ją to przerażało, aczkolwiek nie zamierzała na siłę udawać, że darzy ich szacunkiem.
Uważnie słuchała dalszego tłumaczenia przyjaciela na temat zakupu łódki. Może faktycznie podeszła do tego zbyt ostro? W końcu i Erik mógł mieć marzenia, których mogła nie rozumieć. - Masz rację, przepraszam.- Odpowiedziała łagodnie. - Mobilna kryjówka brygadzistów brzmi dobrze, faktycznie może to nie taki głupi pomysł, może warto poszerzyć Waszą działalność o te miejsca mniej dostępne.- Takie wydawały jej się zbiorniki wodne. - Myślałam, że jakieś inne osoby zajmują się ściganiem magicznych stworzeń, czy to też leży w obowiązku brygadzistów?- Rzekła nieco zaskoczona. Wydawało jej się, że Erik zajmuje się łapaniem czarodziejów.
- Za nas! - Powiedziała z entuzjazmem stukając swoim szkłem o to Erika. Dobrze było być tu dzisiaj z nim. Rzeczywiście potrzebowała takiej chwili wolnego, aby złapać oddech. - Pyszne, ale też zdradliwe, wypijesz kilka, w ogóle nie czuć w smaku alkoholu, a jak wstajesz to nagle cały czas zaczyna wirować.- Nie dało się nie zauważyć, że ma doświadczenie związane ze spożywaniem takich trunków. - Od razu załatwić, potrafię takie robić, także mogę się tym zająć podczas najbliższego grilla, nie mogę się zresztą doczekać, aż wreszcie będzie ciepło.- Bardzo lubiła ten czas, kiedy co chwilę spotykali się na świeżym powietrzu.
- Nie jestem specjalistą. Moje babskie wypady to zazwyczaj wychodzenie gdzieś z Mabel, ale karaoke brzmi dobrze, choć uważam, że jesteśmy na to jeszcze trochę zbyt trzeźwi.- Nie należała do specjalnie odważnych osób, potrzebowała wypić trochę więcej, aby zdecydować się na publiczne występy. - Tańce też brzmią dobrze, ale nie wiem, czy to miejsce jest do tego odpowiednie.- Rozejrzała się po pomieszczeniu, aby zobaczyć, czy ktoś już przypadkiem nie zaczął tuptać nóżką.