11.01.2023, 14:41 ✶
Znał mimikę Nory na pamięć i umiał z niej czytać bowiem byli ze sobą życiowo związani. W przypadku klienta nie potrafił już wyczytać z twarzy zaskoczenia. Nie porównywał niczyjej mimiki z twarzą Nory bo ta była wyjątkowa w każdym calu jego myśli.
- Owszem, słońce świeciło dziś wyjątkowo przyjemnie. - odparł kulturalnie i nie dokładał prywatnych uwag na temat dyskomfortu związanego z potłuczoną przez Nicholasa szklanką. Nie da się spać w tych warunkach lecz na szczęście był zmęczony na tyle, że mógł ukończyć drzemkę bez większych problemów.
- Nora i ja wkładamy serce w to miejsce. To nawet nie jest praca. To sposób życia.- odparł, nie przejmując się definicją zarabiania pieniędzy po to, aby zaraz się ich pozbywać dla dóbr doczesnych. Znał ten proces, Nora wielokrotnie mu go przedstawiała i uważał to za nudne. Mimo wszystko pomagał jej zarabiać te pieniądze skoro dzięki nim była spokojniejsza i mogła przynosić tuńczyka z wyższej półki. Współpraca popłaca. Wyciągnął szyję i pyszczek bliżej rękawa Elliotta, zbierając rozmaite zapachy z jego osoby.
- Salem, najlepszy tego imienia, koneser kulinarny, charyzmatyczny przewodnik po słodkościach klubokawiarni, łowca ptactwa i myszy, przyjaciel ciepłokrwistych…- dokończył za Norę przedstawienie jego osobistości. Mógłby wymieniać swoje tytuły przez dobrą godzinę jednak rozumiał, że nie było na to czasu.
Podniósł zadek i podszedł jeszcze bliżej klienta, muskając puchatym ogonem jego ręce. Pozwoli mu się nawet pogłaskać bo dzięki temu może bardziej wczuć się w jego zapachy. Konie, drewno, psy. O fuj, mokre psy. Zaraz. Nie. On dobrze zna ten smród. Nie pomyli go z nikim innym. Kichnął i otarł łapą wąsy.
- Lubi pan konie i mokre wilkołaki. Idealnie, moja Nora też lubi Erika, z pewnością się dogadujecie. - skomentował z przekąsem i odwrócił się bliżej swojej ukochanej Nory aby sprawdzić czy ona też pachnie Erikiem. Dzięki ci wielki tuńczyku, ale nie. Uff. Miauknął, domagając się drapania.
- Owszem, słońce świeciło dziś wyjątkowo przyjemnie. - odparł kulturalnie i nie dokładał prywatnych uwag na temat dyskomfortu związanego z potłuczoną przez Nicholasa szklanką. Nie da się spać w tych warunkach lecz na szczęście był zmęczony na tyle, że mógł ukończyć drzemkę bez większych problemów.
- Nora i ja wkładamy serce w to miejsce. To nawet nie jest praca. To sposób życia.- odparł, nie przejmując się definicją zarabiania pieniędzy po to, aby zaraz się ich pozbywać dla dóbr doczesnych. Znał ten proces, Nora wielokrotnie mu go przedstawiała i uważał to za nudne. Mimo wszystko pomagał jej zarabiać te pieniądze skoro dzięki nim była spokojniejsza i mogła przynosić tuńczyka z wyższej półki. Współpraca popłaca. Wyciągnął szyję i pyszczek bliżej rękawa Elliotta, zbierając rozmaite zapachy z jego osoby.
- Salem, najlepszy tego imienia, koneser kulinarny, charyzmatyczny przewodnik po słodkościach klubokawiarni, łowca ptactwa i myszy, przyjaciel ciepłokrwistych…- dokończył za Norę przedstawienie jego osobistości. Mógłby wymieniać swoje tytuły przez dobrą godzinę jednak rozumiał, że nie było na to czasu.
Podniósł zadek i podszedł jeszcze bliżej klienta, muskając puchatym ogonem jego ręce. Pozwoli mu się nawet pogłaskać bo dzięki temu może bardziej wczuć się w jego zapachy. Konie, drewno, psy. O fuj, mokre psy. Zaraz. Nie. On dobrze zna ten smród. Nie pomyli go z nikim innym. Kichnął i otarł łapą wąsy.
- Lubi pan konie i mokre wilkołaki. Idealnie, moja Nora też lubi Erika, z pewnością się dogadujecie. - skomentował z przekąsem i odwrócił się bliżej swojej ukochanej Nory aby sprawdzić czy ona też pachnie Erikiem. Dzięki ci wielki tuńczyku, ale nie. Uff. Miauknął, domagając się drapania.