03.08.2024, 03:54 ✶
Poszedł za BAsiliusem bez aż takich wykrętów chyba tylko dlatego, że wyczuł tego lizaka w kieszeni, a teraz kiedy kuzyn podał mu słodycze, przyjął je już z nieco mniej nadąsaną miną, a następnie zaczął go rozparcelowywać z papierka. Jedną ręką, bo galaretkowate palce nie nadawały się zbytnio do takiej roboty.
- Oh jak ja bym chciał, żeby tak było. Wtedy byłoby o wiele prościej. Dostałby tamtym latającym tłuczkiem w łeb i skończyłoby się pierdolenie - syknął, absolutnie oddany w tym momencie dwóm kwestiom; nienawiści do Nobbiego Leacha i rozpakowywaniu papierka. - Nie rozumiem zwyczajnie, jak może co i rusz odstawiać coś, co tylko pogarsza całą sprawę i ludzie mają cię za coraz większego wariata. Słyszałeś o tym, że ingerował w rozgrywki mugolskiej piłki nożnej, ustawiając tym samym wyniki tak, żeby wygrała jego ulubiona drużyna? I co potem, weźmie się za Quidditcha, tylko czekać, żeby coś i tym temacie spierdolił.
Bulstrode syknął, bo mu się ten lizak omsknął i wbił sobie patyczek, ale ostatecznie zatryumfował i pozbył się papierka, pakując słodycze do ust. Nienawidzenie pana szanownego Ministra było zwyczajnie proste, szczególnie dla kogoś pokroju Atreusa. Zbyt dużo miał wokół siebie kolegów, którzy razem z czystą krwią dostali po rodzicach pewne uprzedzenia, a Leach może i był pierwszym mugolakiem w roli Ministra, ale zbyt dużo było w tym problemów. Był zbyt... mugolski. Wyłonił się z zupełnie innego świata i Atreus był przekonany, że inne, pozbawione magii wychowanie sprawiało że nie rozumiał w pełni rytmu czarodziejskiego świata. Czystokrwiści tradycjonaliści go nienawidzili, podrzucając mu świnie różnej maści i rozmiarów, byle tylko pozbyć się go ze stanowiska. Ale Atreusa to nie obchodziło, bo zbyt zajęty był dostawaniem po głowie od złodziejaszków na Nokturnie albo Miotlarskich Gangów.
- Oh jak ja bym chciał, żeby tak było. Wtedy byłoby o wiele prościej. Dostałby tamtym latającym tłuczkiem w łeb i skończyłoby się pierdolenie - syknął, absolutnie oddany w tym momencie dwóm kwestiom; nienawiści do Nobbiego Leacha i rozpakowywaniu papierka. - Nie rozumiem zwyczajnie, jak może co i rusz odstawiać coś, co tylko pogarsza całą sprawę i ludzie mają cię za coraz większego wariata. Słyszałeś o tym, że ingerował w rozgrywki mugolskiej piłki nożnej, ustawiając tym samym wyniki tak, żeby wygrała jego ulubiona drużyna? I co potem, weźmie się za Quidditcha, tylko czekać, żeby coś i tym temacie spierdolił.
Bulstrode syknął, bo mu się ten lizak omsknął i wbił sobie patyczek, ale ostatecznie zatryumfował i pozbył się papierka, pakując słodycze do ust. Nienawidzenie pana szanownego Ministra było zwyczajnie proste, szczególnie dla kogoś pokroju Atreusa. Zbyt dużo miał wokół siebie kolegów, którzy razem z czystą krwią dostali po rodzicach pewne uprzedzenia, a Leach może i był pierwszym mugolakiem w roli Ministra, ale zbyt dużo było w tym problemów. Był zbyt... mugolski. Wyłonił się z zupełnie innego świata i Atreus był przekonany, że inne, pozbawione magii wychowanie sprawiało że nie rozumiał w pełni rytmu czarodziejskiego świata. Czystokrwiści tradycjonaliści go nienawidzili, podrzucając mu świnie różnej maści i rozmiarów, byle tylko pozbyć się go ze stanowiska. Ale Atreusa to nie obchodziło, bo zbyt zajęty był dostawaniem po głowie od złodziejaszków na Nokturnie albo Miotlarskich Gangów.